<<< Humor >>>

 

 

1944 rok, marszałek Żukow wychodzi zdenerwowany z gabinetu Stalina, na korytarzu klnie pod nosem
'A to wąsaty skurwysyn!'
Przed drzwiami stoi oficer ochrony:
- Co powiedzieliście, towarzyszu?
- Ja? Ależ nic.
- No to wrócimy do gabinetu towarzysza Stalina i wyjaśnimy sprawę.
Wchodzą do gabinetu wodza, oficer melduje:
- Towarzyszu Stalin, właśnie usłyszałem jak marszałek Żukow powiedział: 'A to skurwysyn wąsaty!'
Stalin popatrzył na Żukowa i zapytał:
- Kogo mieliście na myśli, towarzyszu Żukow?
Na co ów:
- Jak to kogo? Hitlera!
Stalin zmarszczył brwi, popatrzył na oficera ochrony i zapytał:
- A wy, towarzyszu, kogo mieliście na myśli?




Amerykańscy turyści wybrali się na spacer do rosyjskiego lasu. Spotykają niedźwiedzia. Wrzask, panika, rzucają się do ucieczki. Niedźwiedź za nimi.

Nieopodal, na polance biesiaduje grupa Rosjan. Kocyk, wódeczka, zakąska, flaszeczki chłodzą się w strumyku. Pełna kultura, nie wadzą nikomu. Nagle na polanę wpada wrzeszcząca zgraja i przebiega przez środek pikniku. Kocyk zdeptany, wódka rozlana - granda! Więc Rosjanie gonią intruzów i spuszczają wszystkim wpierdol. Już trochę uspokojeni wracają na miejsce imprezy. Jeden zauważa mimochodem:
- Ten w futrze nawet nieźle walczył...



Maż do żony:
- Kochanie podaj mi piwo...
- Magiczne słowo ?
- HOKUS POKUS STARA KURWO!



Na budowie brygadzista mówi do pracownikow:
- Dzisiaj przyjezdza inspekcja i ma byc ostry zapierdol.
Kiedy inspekcji nie było, pracownicy siedzieli, pili wino i palili fajki. Nagle przyjechała inspekcja i wszyscy wzieli się do pracy chwytając sie za co było. Jozek wziąl taczke i biega w tą i we tamta. Nagle zatrzymuje go inspektor i się pyta:
- Dlaczego pan tak biega z pustą taczką?
Na to pracownik:
- Panie, taki zapierdol, ze nie ma kiedy załadowac!



Kiedy kobieta myśli?
- W czasie stosunku
A dlaczego??
- Bo jest podłączona do mózgu



Wrociły dzieci z wakacji na wsi. Jedno z nich opowiada:
- Mamusiu, widzieliśmy taaaką grubą świnie, jeszcze grubszą niż ty! Matka posmutniała i zaczęła popłakiwać. Widząc to podeszło młodsze z nich, córeczka, i mówi:
- Nie płacz mamusiu, to nie prawda - nie ma grubszej świni od ciebie...



Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach.
Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak pewni siebie ze przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu.
Było super ale zapili ryja w weekend i jak zasnęli w niedziele po południu, obudzili się w poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiście
nie zdążyli, postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się ze w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania aby pogłębić wiedze i wymienić doświadczenia, niestety w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło
południa.
Profesor przemyślał to i mówi:
- OK możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
Studenci zadowoleni ze się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie.
Profesor posądził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku.
Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów:
"Które koło?"



Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Do finału przeszli: Niemiec, Rosjanin i Polak. Zamknięto ich w kabinach dźwiękoszczelnych, żeby nie słyszeli siebie nawzajem.
Najpierw Niemiec:
- Du Scheisse... (i tak przez 10 minut)
Rosjanin:
- Job twoja maci... (15 minut)
Kolej na Polaka:
- Kurwa, ty pierdolona suko, jak ci chuja w dupę to się kurwa ja pierdolę, zajebię ci, pizdo jebana... I tak nadaje, nadaje, aż w końcu po ponad godzinie kończy. Wychyla się z kabiny i zwraca się do sędziów:
- No, włączać stopery, zaczynam.
- Jak to "zaczynam"? A przez ostatnią godzinę to co było?
- Co?... A, nic takiego. Tylko mi się kurwa pierdolona sznurówka rozwiązała, a że cholernie ciasno w tej jebanej kabinie to za chuj pizdy zawiązać nie mogłem.



Trzech znajomków urządza ognisko. Pierwszy załatwił ziemniaki - wrzucili pieką. Drugi przytargał Rumuna - będzie rożen. Trzeci pognał po alkohol. Wracając zauważył, że tamci Rumunem tak kręcą, aż iskry lecą.
- Chłopaki zwolnijcie, bo się nierówno upiecze
- Nie możemy, bo jak zwolnimy to ziemniaki z ognia wybiera



O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon.
Profesor odbiera i slyszy:
- Śpisz?
- Śpię... - odpowiada zaspany profesor.
- A my sie kurwa jeszcze uczymy!



- Miałaś zabrać dziecko z przedszkola!
- No przecież zabrałam! Znowu się czepiasz!
- Ale to nie moje dziecko!
- Co za różnica? Tamto też nie twoje..



Ukrainiec żenił się z Rosjanką.
Przed nocą poślubną ojciec radzi synowi:
- Złap mocno żonę i z całej siły pchnij na łóżko, niech wie, że Ukraina jest mocna
- Potem pokaż jej swojego kutasa, niech wie , że Ukraina jest wielka
Nagle wtrąca się dziadek i mówi:
- A potem zwal se konia, niech wie, że Ukraina jest niezależna



Pewne małżeństwo jechało samochodem z Krakowa do Gdańska. Po kilku godzinach jazdy obydwoje byli zmęczeni i razem zdecydowali zatrzymać się w jakimś hotelu na kilkugodzinny odpoczynek, a właściwie na sen. Po kilku godzinach postanawiają dalej jechać i proszą o rachunek za wynajem pokoju. Ku ich zdziwieniu rachunek opiewa na zawrotna sumę 1500zł. Recepcjonista twierdzi że to jest standardowa stawka za wynajem. Małżeństwo chce rozmawiać z dyrektorem hotelu. Dyrektor spokojnie wysłuchuje zażaleń i stwierdza, że hotel jest wyposażony w kilka basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium, wszystko to było dla nich dostępne w ramach pobytu.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogliście państwo i za to proszę zapłacić.
Facet w końcu poddaje się i postanawia zapłacić. Wyciąga z portfela 500zł i wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 500zł.
- Zgadza się. Obciążyłem pana 1000zł za przespanie się z moją żoną.
- Ale ja nie spałem z pana żoną!
- Cóż, była tu, mógł pan...



Porucznik Rżewski wchodzi smutny do oficerskiej kantyny:
- Panowie! Co to się dzieje na moskiewskich ulicach ?
Dokąd zmierza nasza Matjuszka Rosija? Dopiero co podeszła do mnie na ulicy młodziutka dziewczyna i powiedziała
"Panie, daj mi choć rubla na chleb, a ja zrobię co chcesz "
- Panowie! - Rżewski wyraźnie wzruszony - Ja płakałem! Jebałem i płakałem!



Jak się rucha na czarodzieja?
- Ruchasz całą noc, a potem znikasz...



Siedzą dwa żule na ławce kompletnie skacowani, nagle jeden mówi:
- Władziu, już nie mamy za co pić mam tylko 1,50zł nawet na byczka nie starczy!!!
- Nie pękaj Stefan, mam pomysł!!! Weźmiemy tę kase, kupimy hot-doga i wyciągniemy parówkę, pójdziemy do najlepszego lokalu w mieście i zalejemy się w trzy dupy, na koniec wyciągne tą parówkę, a ty zaczniesz mi ją ssać, powiedzą, że pedały i wywalą nas z lokalu i bęcie git.
Jak postanowili, tak zrobili. Kupili hot-doga, poszli do lokalu, zalali się, Władziu wyciągnął parówkę i Stefan mu possał. I tak jeden lokal, drugi, trzeci i zrobił się dziesiąty.
- Władziu ja ci powiem, że ja mam już dosyć, a tak wogóle to już po czwartym lokalu miałem dosyć.
- Stefan ja też ci coś powiem. JA PO DRUGIM LOKALU ZGUBIŁEM PARÓWKę!!!



Chlopak odprowadza swoją dziewczynę do domu po imprezie. Kiedy dochodzą do klatki, facet czuję się na wygranej pozycji, podpiera sie dłonią o ścianę i mówi do dziewczyny:
- Kochanie, a gdybyś mi tak zrobiła laseczkę...
- Tutaj? Jesteś nienormalny.
- Noooo, tak szybciuko, nic się nie stanie...
- Nie! A jak wyjdzie ktoś z rodziny wyrzucić śmieci, albo jakis sąsiad i mnie rozpozna???...
- Ale to tylko "laska", nic więcej...
- Nie, a jak ktoś bedzie wychodził...
- No dawaj... Nie bądz taka...
- Powiedziałam ci że nie i koniec!
- No weż, tu się schylisz i nikt cię nie zobaczy...
- Nie!!!
W tym momencie pojawia się siostra dziewczyny, w koszuli nocnej, rozczochrana i mowi:
- Tata mówi, że już wyrzucilismy śmieci i masz mu zrobic tą laskę do cholery, a jak nie to ja mu zrobie, a jak nie, to tata mówi, że zejdzie i sam mu zrobi, tylko niech kurwa zdejmie ręke z tego domofonu bo jest 3 rano!...



Wchodzi menel do swojej chałupy. Włącza magnetowid z pornolem. Siada na kanapie i onanizuje się. Za chwilę ciągnie z gwinta jabola i zadowolony krzyczy:
- To lubię, dziwki i szampan!



Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda, miała ciągłe kłopoty z jednym z uczniów. Spytała więc:
- Jasiu, o co ci chodzi?
Jasiu odpowiedział:
- Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie, a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Pani Magda miała dosyć. Zabrała Jasia do gabinetu dyrektora . Kiedy Jasiu czekał w sekretariacie, nauczycielka wyjaśniła dyrektorowi cala sytuację. Nauczyciel powiedział pani Magdzie, że chciałby zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na żadne pytanie, będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu, po czym dyrektor zaczął zadawać pytania.
- Ile jest 3 x 3?
- 9.
- Ile jest 6 x 6?
- 36 .
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor, uważając, że trzecioklasista powinien znać odpowiedzi . Dyrektor spojrzał na panią Magdę i powiedział:
- Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.
Pani Magda spytała, czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań. Zarówno dyrektor, jak i Jasiu zgodzili się (i wtedy się zaczęło). Pani Magda spytała:
- Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
- Nogi - po chwili odpowiedział Jasiu.
- Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam?
- Kieszenie.
- Co zaczyna się na K kończy na S, jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
- Kokos.
- Co wchodzi twarde i różowe, a wychodzi miękkie i klejące?
Oczy dyra otworzyły się naprawdę szeroko, ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział:
- Guma do żucia.
Pani Magda kontynuowała:
- Co robi mężczyzna - stojąc, kobieta - siedząc, a pies na trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy, ale zanim zdążył się odezwać.. .
- Podaje dłoń.
Jako że Jasiu radził sobie nadzwyczaj dobrze, pani Magda postanowiła zadać mu kilka pytań z serii kim jestem.
- Wkładasz we mnie drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
- Namiot.
- Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszy.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty, ale Jasiu odpowiada bez wahania:
- Obrączka ślubna.
- Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
- Nos.
- Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
- Strzała - odpowiedział Jasiu, po czym dyrektor odetchnął z ulgą i rzekł:
- Wyślijcie Jasia od razu na studia. Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!



Czterech dresiarzy jedzie swoim nowiutkim audi A4. W pewnym, niefortunnym momencie walnął w nich maluch. Wkurzeni wysiedli z audika. Po podejściu do drzwi malucha, jeden z nich wybił szybę i wyciągnął przez nią kierowcę malucha i mówi:
- No, to teraz Ci się dostanie!
- Ależ panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam - słaby, mały, a was jest czterech...
Dresiarze odwrócili się by omówić sytuację i po chwili odwracają się i jeden z nich mówi:
- No dobra, to Basior i Grucha są z tobą...



Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem.
W barze cisza. Każdy boi się podjąć zakład. Jeden gościu nawet wyszedł. Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500$ i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda...



Przychodzi facet do sklepu monopolowego.
- Czy ma pani czystą?
- Tak, myłam dziś rano...



Byle sobie facet, niedorajda życiowa - żona go robiła w jajo, dzieci nie lubiły, kiepska praca, 20 lat bez awansu, bez pieniędzy itd.,. dla kolegów popychadło. Któregoś razu idzie przez las - patrzy a na drodze siedzi mala żabka i mowi do niego:
- Znam Cię. Znam twoje problemy - wiem , ze jesteś dobrym człowiekiem - pomogę ci. Idź do domu i zobacz jak będziesz żył od dzisiaj. Koleś się popukał w czoło i poszedł do domu. I o dziwo ...ZASKOCZENIE!
...
Żona pięknie ubrana lata wokół niego, dzieci ciągną na spacer. Na drugi dzień w pracy propozycja awansu, kasa się sypnęła, koledzy na okragło .... PIęKNIE ! Koleś aż nie może uwierzyć i myśli - musze pójść do tej żabki i jej podziękować! Idzie do lasu spotyka ta żabkę i mówi:
Tyle dla mnie zrobiłaś, jestem szczęśliwym człowiekiem, odmieniłaś moje życie ! Co mogę dla Ciebie zrobić, może przynajmniej w małym procencie wynagrodzę ci te uczynność.
Żabka na to:
- Przeleć mnie.
A facet z zażenowaniem:
- Ale jak,.... precież ty taka mała jesteś, jak mam to zrobić ?.....
Żabka - wiesz... mam ograniczone możliwości i nie zmienię się w 25 letnia, piękna, dorodna blondynkę z wielkimi cyckami.... Szczyt moich możliwości, to gdzieś ... 12 lat.
Facet:
- Ok, niech będzie dwunastolatka.
Żaba sie w mig zmieniła w 12 tke - facet ja przeleciał.
- ...
- ...
- ... I taka jest prawda Wysoki Sadzie, a nie to, co opowiada ta gówniara!!!



Gość wrócił z Afryki i mówi do kolegi :
-Ty w tej Afryce to jaja sa, bierzesz pistolet, strzelasz do murzyna i nic ci nie robią.
Ten niewiele sie zastanawiajac polecial do Afryki.
Idzie po ulicy, patrzy murzyn... Strzelił murzyn padł i nikt nic nie mówi. Patrzy następny murzyn. Strzelił, murzyn pada i dalej spokoj. Patrzy idzie czterech murzynów i niosą białego. Strzelił do jednego murzyna, a biały patrzy z góry i mówi:
Nosz kurwa piaty kapeć w tym tygodniu...



Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem, żona krząta się w kuchni, mąż coś
naprawia. W pewnej chwili mąż woła:
- Stara! Chodź na chwilę.
- Co?
- Potrzymaj ten drucik.
Żona posłusznie chwyta kabelek, po czym pyta:
- I co?
- Nic, widocznie napiecie jest w tym drugim...



Jedzie ksiądz przez małą mieścinę, na głównym skrzyżowaniu, tuż przed drzwiami komendy policji leży rozjechany pies. Ksiądz zdegustowany brakiem reakcji zatrzymuje auto, wchodzi na komendę i mówi:
- Panowie chciałem zwrócić uwagę, że przed waszymi drzwiami leży rozjechany pies i zero reakcji z waszej strony!
Na to gliniarz głupio się zaśmiał i mówi:
- Ja myślałem, że to wy jesteście od pogrzebów.
Ksiądz na to też z ironicznym uśmiechem:
- Przyszedłem zawiadomić najbliższą rodzinę.



Osiemnastoletnia dziewczyna przyszła do swojej matki i mówi jej, że okres jej się spóźnia o dwa miesiące. Przerażona matka pobiegła do apteki po test ciążowy i po chwili wiadome jest, że dziewczyna jest w ciąży. Zdenerwowana
matka krzyczy:
- Co za świnia Ci to zrobiła. Musisz mi powiedzieć, chcę go poznać.
Więc dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego.
Po pół godziny pod dom zajeżdża nowiutkie Ferrari, z którego wysiada przystojny, elegancko ubrany gość w średnim wieku.
Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:
- Wasza córka powiedziała mi, o co chodzi, ja jednak niestety, ze względu na moją rodzinę, nie mogę się z nią ożenić. Jednak zapewniam Was, że nie chcę się migać od odpowiedzialności, więc jeżeli urodzi się córka, to zapiszę jej 3 sklepy i milion dolarów. Jeżeli to będzie syn, to dostanie 2 fabryki i milion dolarów. A gdy urodzą się bliźniaki, to dostaną po 5 milionów dolarów. Jednak jeżeli wasza córka poroni...
W tym momencie wtrąca się ojciec, który od samego początku nie odezwał się słowem:
- To przelecisz ją jeszcze raz.



Jedzie dziewczyna pociągiem Intercity i ma okres. Nagle czuje, że zaczyna się robić źle. Idzie do toalety, zdejmuje zużytą podpaskę i zakłada nowa, a starą wyrzuca przez okno.

W tym czasie pan Kazimierz stoi na stacji w Turmieszowicach, czekając na jedyny tego dnia skład do Luśni. Pali w zamyśleniu ułamek papierosa w okopconej lufce, patrząc na odległą linię lasu, gdy nagle ze śmigającego obok Intercity wypada jakiś przedmiot i uderza go w twarz. Pan Kazimierz bierze, patrzy i mówi zamyślony - kurwa, niby wata, a jak mi ryj rozjebało!



Przychodzi Jasio do burdelu. Trzyma w rękach skarbonkę i rozjechaną żabę. Mówi do burdelmamy:
- Czy mogę poprosić panią która ma AIDS?
- Ale dziecko po co ci pani chora na AIDS?
- Czy to prawda, że jeśli ja bedę ruchał panią, która ma AIDS, to też bede miał AIDS?
- Tak.
- A czy to prawda, że jeśli, jak codzień, przyjdzie do mnie pani niania i bedzie mnie molestować, to ona też bedzie miała AIDS?
- Tak.
-A czy, jak pózniej przyjdzie mój tata i bedzie ruchał nianie, to on też bedzie miał AIDS?
- Tak.
- A czy, jak pózniej mój tatuś bedzie ruchal moją mamusie, to ona też bedzie miała AIDS?
- Tak.
- A czy, jak co środe przyjedzie śmieciarz i bedzie ruchał moją mame, to on też bedzie miał AIDS?
- Tak.
- No, o tego kutasa mi chodzi, bo mi żabkę przejechał...



W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta:
- Co, pierwsza randka ?
- Gorzej - odpowiada chłopak - pierwsza gościna u mojej dziewczyny.
- Rozumiem - mówi aptekarz - masz tu kondoma. Chłopak się rozochocił ...
- Panie, daj pan dwa... Jej mama podobno też fajna dupa.
Po gościnie dziewczyna mówi do chłopaka:
- Gdybym wiedziała, że ty taki niewychowany ... że cały wieczór nic nie powiesz, tylko będziesz się gapił w podłogę ... nigdy nie zaprosiłabym Cię.
- A gdybym ja wiedział, że twój ojciec jest aptekarzem, też bym nigdy do Was nie przyszedł.



Dzwoni gość do pracy:
- Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie.
Szef na to:
- No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować.
- Hmm... OK spróbuję.
Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił.
Szef podchodzi i zagaduje:
- I co, jak działa mój sposób ?
- Doskonale, a w ogóle to fajną ma szef chałupę.



Jedzie TIR ulicą, nagle zatrzymuje się i bierze autostopowiczkę, zakonnicę. Jadą w ciszy i nagle zakonnica zagaduje:
- Wy to macie fajnie bierzecie panienkę, skręt w las i bzykanie.
Kierowca nic, a zakonnica ponownie:
- Wy to macie fajnie bierzecie panienkę, skręt w las i bzykanie.
Kierowca w końcu wykumał o co chodzi i skręcił w las. Wysiedli z samochodu zakonnica sie wypięła:
- Tylko w d...ę proszę, bo co niedzielę proboszcz chodzi i błony sprawdza. Kierowca posłuchał i tak też uczynił. Wsiedli do TIRa i jadą dalej. Nagle zakonnica odzywa się:
- Wy to macie fajnie bierzecie panienkę, skręt w las i bzykanie, a my pedały musimy kombinować.



- Halo wieża? Tu lot 453. Mamy awarie dwóch silników...
- Lot 453? Tu wieża. Zrozumiałem. Skreślam.



Kobieta dzwoni do radia:

- Dzien dobry, chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W środku było trzy tysiące złotych w gotowce, oraz czek na okaziciela na sume 10.000 euro.
Bylo tez prawo jazdy na nazwisko Stanislaw Kowalski zamieszkaly przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie.
Mam w związku z tym małą prośbę:

...Proszę panu Stasiowi puścić jakiś fajny kawałek z dedykacja ode mnie!!!



Przychodzi facet do banku, podchodzi do okienka:
-Chcę otworzyć konto w tym pieprzonym banku!
-Co, proszę?
-Niedosłyszysz dziwko?!
-Wypraszam sobie, idę po dyrektora!
Po chwili wraca z dyrektorem:
-Witam pana, o co chodzi?
-Chcę otworzyć konto w tym jebanym banku!
-Hmm... rozumiem, a jaką sumę chciałby pan wpłacić?
-10 milionów Euro...
-I ta dziwka robi jakieś problemy?!



Imigrant z Somalii przyjeżdża do Wielkiej Brytanii. Na ulicy zatrzymuje pierwszą napotkaną osobę chwyta ją za rękę i mówi:
- Dziękuję za wpuszczenie mnie do tego kraju, za mieszkanie, pieniądze na jedzenie, opiekę medyczną, darmową szkołę i zwolnienie z podatków.
- To pomyłka - odpowiada przechodzień. - Ja jestem Afgańczykiem.
Somalijczyk idzie więc do kolejnej osoby:
- Dziękuję, że stworzyliście taki piękny kraj!
- To nie ja, ja jestem z Iraku – słyszy odpowiedź.
Wreszcie widzi matkę z dzieckiem:
- Czy pani jest Brytyjką? – pyta.
– Nie, pochodzę z Indii.
- To gdzie się podziali wszyscy Brytyjczycy?
Kobieta zerka na zegarek i mówi:
- Pewnie są w pracy.



Facet budzi się w południe na potwornym kacu.
Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści:
"Kochanie, wypoczywaj. Jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń.
Zwolnię się z pracy i przyjadę... Twoja kochająca żona".
Facet pyta syna:
- Co się wczoraj stało? Nic nie pamiętam. Czyżbym wrócił w nocy z kwiatami albo pierścionkiem???
Syn na to:
- Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka chcąc cie rozebrac ściągała ci spodnie, powiedziałeś: "Spierdalaj dziwko, jestem żonaty!".



Pijany facet sika pod ścianą dużego domu w środku miasta. Obok przechodzi zgorszona pani i patrząc się na niego mówi:
- Ale bydle!
Na to on:
- Niech się pani nie boi, mocno go trzymam.



Dzwoni gościu do masarni i pyta:
- Macie tam kurze łapki?
Po chwili namysłu: - no mamy.
- A macie świńskie ryje?
- No mamy.
- To musicie śmiesznie wyglądać



Dopiekło facetowi życie, postanowił się powiesić...
Zmajstrował stryczek, przymocował go do żyrandola, wlazł na stołek, wsadził głowę w stryczek, patrzy, a tu na szafie niedopita flaszka wódki stoi!
- Co się ma wódka zmarnować? - pomyślał sobie.
Wysunął głowę ze stryczka, przystawił stołek do szafy, patrzy, a tam jeszcze zapomniane pół paczki papierosów.
- O! - pomyślał - i życie zaczyna się układać!



- Dlaczego kobieta ma mniejsze stopy od mężczyzn?
- Żeby stała bliżej zlewu.



Facet leży śmiertelnie chory w łóżku, lekarz powiedział mu, że nie doczeka kolejnego dnia. Ten pogodzony z losem czeka na swoje zejście z tego świata. Ale w pewnym momencie czuje dobiegający z kuchni zapach swoich ulubionych ciasteczek. Nie może sie oprzeć, chce skosztować ich po raz ostatni, więc wstaje z łóżka i czołgając się dociera do kuchni. Tam widzi żonę piekącą ciastka. Wyciąga rękę do miski, ostatkiem sił chwyta jedno ciastko, a żona odwraca sie i mówi: "Roman zostaw ciastka, one są na stype!"



Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Oczywiście pierwsze uderzenie żony w piłeczkę i... okno stojącego obok pola golfowego domku zostaje rozbite. Mąż trochę się zdenerwował:
- Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i może nawet zapłacić.
Tak więc golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Momentalnie dochodzi ze środka miły głos mężczyzny:
- Proszę wejść.
Po wejściu zauważają w domku: zbite kawałki szyby, rozbitą starą wazę i siedzącego na kanapie faceta. Ten pyta ich:
- Czy to wy zbiliście szybę?
- Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści.
- Hmm... właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić 3 życzenia. Nie obrazicie się jak spełnię wam po jednym sam zostawiając sobie jedno na koniec?
- Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż. - Ja bym chciał dostawać milion dolarów co roku...
- Nie ma problemu - mówi dżin. - Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty młoda kobieto, czego chcesz?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie, każdy z najlepszymi na świecie służącymi...
- Mówisz i masz - odpowiada dżin. - Do tego obiecuje ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety dżin.
- I co ty na to kochanie? - pyta mąż. - Mamy tyle kasy i domy... może się zgód¡?
Tak więc kobieta z dżinem idzie na pięterko... Całe popołudnie się kochają. Dżin jest wręcz nienasycony. Po 4 godzinach nieustannego seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- Ile macie lat, ty i twój mąż?
- Oboje mamy po 35.
- Coś ty!? 35 lat i wierzycie w dżiny???


 


Policjant zatrzymuje  samochod, patrzy, a za kierownica siedzi malpa. Obok siedzi mlody mezczyzna.

- Co pan wyprawia?! - mowi policjant do mezczyzny. - W glowach wam sie przewraca! Malpa za kierownica?!

 - Panie wladzo - duka mezczyzna - nie mozna byc wybrednym w wyborze kierowcy, gdy sie jedzie autostopem.



Gdzie ja nie bylem! - chwali sie Kowalski znajomemu. - W Londynie nie bylem, w Nowym Jorku nie bylem, W Lizbonie tez nie bylem...



O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę komputera wyrzuciła przez okno, a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego, śpiącego męża. Była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość. Zasnęła...
Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe cztery godziny...

 

Polski kibic
- Co robi Polski kibic po tym jak Polska zdobędzie mistrzostwo świata?
- Wyłącza PlayStation i idzie spać



Zona: - Dlaczego zawsze zabierasz moje zdjęcie do pracy?
Maz: - Ponieważ kiedy mam jakiś problem, nieważne, jak poważny, patrzę na twoje zdjęcie i problem znika.
Z.: - To wspaniale, że nawet moje zdjęcie jest dla Ciebie wsparciem!
M.: - Jasne, patrzę i zadaję sobie pytanie : Co może być większym problemem?


Ankieter prowadzący badanie aktywności seksualnej społeczeństwa z pewnym zdziwieniem stwierdza, że nie zgadza mu się część danych. Dzwoni więc do faceta, w którego ankiecie zauważył niezgodności.
- Proszę pana, zaszło chyba jakieś nieporozumienie. Mamy drobne rozbieżności pomiędzy odpowiedziami pańskimi a żony. Na pytanie, jak często państwo współżyją, pan odpowiedział 'trzy razy w ciągu dnia', a żona 'trzy razy w ciągu nocy'.
- No... zgadza się... Ale to tylko dopóki nie spłacimy kredytu za dom!



Indianie złapali Polaka, Francuza i Niemca i oznajmili im, że ich zabiją a z ich skóry zrobią sobie canoe. Pozwolili im jednak na wybór broni z jakiej chcą zginąć.
- Tak więc, Francuz poprosił o sztylet. Wziął go i poderżnął sobie gardło. Indianie z jego skóry zrobili sobie canoe.
- Niemiec poprosił o pistolet. Wziął go i palnął sobie w łeb.
Indianie zrobili canoe
- Polak poprosił o widelec. Indianie cholernie zdziwieni ale w końcu dali mu widelec. Polak wziął go do ręki i waląc się nim po całym ciele krzyknął: JA wam kur.. dam canoe!!!



Polak, Rosjanin i Niemiec wędrują po pustyni i spotykają wielbłąda. Niemiec siada na jeden garb, Polak na drugi.
- A gdzie ja? - pyta się Rosjanin.
Polak podnosi ogon wielbłąda i mówi:
- A ty Wania do kabiny!



Córeczka budzi się o trzeciej w nocy i mówi:
- Mamo, opowiedz mi bajkę.
- Zaraz wróci tatuś i opowie nam obu...



Żona wraca do domu i widzi na drzwiach kartkę.
Czyta: NA SPRZEDAŻ - ŻONA. OSTATNIO MAŁO UŻYWANA. CENA 360 ZŁ.
INFORMACJA W TYM DOMU.
Małżonka robi mężowi karczemną awanturę:
- Nawet nie mam pretensji, że chcesz się mnie pozbyć, ale za takie grosze? Skąd
wziąłeś cenę.
- Prosta matematyka - odpowiada mąż - 80 kg mięsa po 2 zł daje 160 plus złota
obrączka - 200.
Razem 360.
Następnego dnia mąż wraca z pracy i widzi na drzwiach kartkę napisaną przez
żonę:
PILNIE SPRZEDAM MĘŻA. OSTATNIO NIEWIELE UŻYWANY. CENA 0,67 ZŁ. INFORMACJA W TYM
DOMU.
Tym razem awanturę robi mąż.
- To ja cię wyceniłem na 360 zł, a ty mnie za jakieś marne grosze sprzedajesz?
- Już ci tłumaczę - odpowiedziała dumna żona - dwa jajka po 32 to daje 64 grosze
plus 10 cm rurki za 3. Razem 67 groszy.



Od wielu miesięcy patrzyła jak się męczy. Codziennie do późna przesiadywał w garażu. Podziwiała go za jego cierpliwość - nigdy się nie skarżył, a wręcz starał się zawsze wyglądać na zadowolonego z siebie i swojego samochodu. Ale jej kobieca intuicja podpowiadała, że to wszystko jest wymuszone i sztuczne. Wydawało jej się, że patrzy z zazdrością na sąsiadów i znajomych jeżdżących autami z salonu, siedzących wieczorami przy grillu z rodziną... gdy on znów rozbierał silnik...
Pewnej nocy, gdy pracował do późna w garażu podjęła ostateczną decyzję...
Wszystko miała dokładnie zaplanowane. Okazja pojawiła się, gdy wyjechał na parę dni na delegację, służbowym samochodem. W jeden dzień załatwiła kredyt w banku i wizytę u dealera. Na drugi zamówiła lawetę. Teraz pozostało tylko czekać... a w garażu... taki nowiutki... błyszczący... musi mu się spodobać... Gdy przyjechał zaprowadziła go przed garaż, uroczystym ruchem otworzyła drzwi...
- Gdzie mój zabytkowy ford mustang....... - jęknął tylko.
- Nooo... na złomie, tam gdzie jego miejsce, już nie będzie cię denerwować, cieszysz się kochanie??
Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do kół zdążyła resztką świadomości pomyśleć
"A może VW golf to nie był dobry wybór... może toyota...".
Pozostałych dwudziestu sześciu już nie czuła...



Z Niemców też można żartować?

Niemieccy piłkarze są jak niemieckie jedzenie, żeby byli dobrzy muszą być przywiezieni z Polski.


- Ostatnio tynkowałem dom pewnego satyryka z Niemiec. Jego żona mówiła na do widzenia, że ma dzięki mnie najpiękniejszy tynk w całym mieście , oraz pierwsze orgazmy od 5-ciu lat.


- Dlaczego prostytutki na Mundial w Niemczech są importowane? Żeby Niemki nie musiały dopłacać..


- Dlaczego Niemcy nie radzą sobie z powodziami? Bo nie da się ich rozstrzelać.


- Niemcy wymyślili nowa mikrofalówkę, ma 10 miejsc siedzących.


- Jedźcie do Niemiec, majątek waszych dziadków już tam jest.


- Jak to jest, że w Niemczech produkują tyle dobrych samochodów? Jak się ma takie żony, czymś trzeba się zająć.


- Dlaczego Niemcy lubią Mercedesy? Bo mają celownik i czują się jak w Tygrysie.


- Co to znaczy, gdy krowa jest ładniejsza od kobiety? Po prostu przekroczyłeś granicę na Odrze.


- Jak odróżnić niemiecką kobietę od niemieckiej krowy?

Po kolczykach.


- Dlaczego narodowy test inteligencji Niemców wypadł tak słabo? Bo pisali ludzie, a nie krasnale ogrodowe.


- Dlaczego Niemiec nie złapie AIDS? Bo nie ma przyjaciół.


- Po czym poznać postępowego Niemca? Nie odwozi dziadków do domu starców tylko na zabieg eutanazji.


- Dlaczego japoński sędzia nie uznał bramki Krzynówka? Bo z przyzwyczajenia na widok Niemców podniósł rękę do góry.


- Gdzie leżą Niemcy? Pod Stalingradem.


- Dlaczego Krzyżacy przegrali pod Grunwaldem? Bo mieli wtedy paradę równości.


- Wiecie, że na 10 kobiet niemieckich 12 jest brzydkich?



80-latek chce się kochać z żoną.
- Ale tylko z prezerwatywą, zaznacza żona.
- Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża, przekonuje mąż.
- Ale salmonella od starych jaj.



Klasyczna sytuacja: mąż nieoczekiwanie wraca do domu, żona ukrywa nagiego kochanka w szafie. Pech chciał, że mąż, zmęczony, od razu położył się spać. W środku nocy kochanek, korzystając z okazji, przykrywa się futrem i wypełza z szafy. Mąż się budzi:
- Kto tam?
- Mol!!
- A futro?!
- W domu sobie zjem!



- Wyobraź sobie: wracam wczoraj niespodziewanie do domu i zastaje moja żonę w łóżku z jakimś Francuzem..
- I co powiedziałeś??
- A co miałem powiedzieć?? Przecież wiesz, że nie znam francuskiego.



Mąż niespodziewanie wraca do domu. Żona otwiera okno i mówi do kochanka:
- Skacz!
- Cos ty, przecież to trzynaste piętro!
- Skacz, nie czas na przesądy..



Mąż za wcześniej wrócił z delegacji...
- No tak... Moja żona, mój przyjaciel, moje prezerwatywy...



- Wiesz, twoja żona to straszna śmieszka!
- ?!
- Jak opowiedziałem jej kawał, to tak się śmiała, że o mało co oboje nie spadliśmy z łóżka!



Początkująca śpiewaczka operowa pyta męża:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy śpiewam?
- Bo nie chce, żeby sąsiedzi myśleli że cię biję.



Mąż siedzi w fotelu zatopiony w czytaniu gazety. Żona podaje mu kawe. Ten wypija lyk i krzywi się.
-Przecież wiesz od lat, ze nie pije gorzkiej kawy!
-Wiem. Po prostu, chciałam usłyszeć twój glos.



Klient przychodzi do baru i szybko wypija szklaneczke whisky.
Rozentuzjazmowany mowi do barmana:
- Coz za emocje mnie dzisiaj czekaja! Prosze jeszcze jedna szklaneczke!
Wypija i znow wola:
- Boze! Co to beda za emocje!
Nalej pan jeszcze raz!
I Tak za kazdym razem.Przy osmej szklaneczce barman nie wytrzymuje i pyta:
- Coz to za emocje pana czekaja?
- Wielkie emocje... - belkoce klient. - Nie mam przy sobie ani grosza...



Pan Karol nalogowo grywa w pokera w kasynie. Pewnego dnia dostaje ataku serca i umiera.Koledzy postanawiaja zawiadomic zone. Posylaja mlodego pracownika kasyna z zaleceniem, by przekazal wiadomosc jak najdelikatniej. Drzwi otwiera zona pana Karola.
-Przychodze z kasyna...
-Moj maz tam pewnie siedzi?
-Tak.
-I gra w pokera?
-Tak.
-I przegrywa?
-Tak jest, przegrywa.
-Niech go szlag trafi!
-Juz go trafil.



Pozna listopadowa noc. Kolo cmentarza idzie mezczyzna. Boi sie. Drzewa skrzypia zlowieszczo, wiatr szelesci zeschlymi liscmi.Z naprzeciwka nadchodzi starszy pan. Mezczyzna, juz spokojniejszy pyta?
-A pan sie nie boi chodzic noca kolo cmentarza?
-Teraz nie, ale jak zylem to sie balem...



Wpada facet do apteki i krzyczy:
-Ludzie! Przepuscie mnie bez kolejki!
Tam czlowiek lezy i czeka!!!
Ludzie poruszeni przepuscili, facet podbiega do okienka i krzyczy:
-Dwie prezerwatywy prosze...



Na ulicy facet caluje sie z babka. Podchodzi do nich gosc i zaglada przez ramie. Obchodzi ich wkolo i znow zaglada. W koncu calujacy sie facet zdenerwowal sie i mowi do goscia:
-Panie, co pan jest? Zboczeniec jakis?
-Nie - mówi tamten - tylko żona ma nasze klucze...



Podczas zabawy sylwerstrowej chlopak tanczy z brzydka dziewczyna.Udaje ze jest wniebowziety. Lecz nagle wyrywa mu sie potezne ziewniecie.
-Czyzbys, Marku byl az tak znudzony tancem ze mna?
-Skadze po prostu, gdy na ciebie patrzę, to od razu myślę o łóżku - wybrnął z niezręcznej sytuacji.



Dwie świnie jedza z koryta.
Jedna z nich zaczyna wymiotywac. Druga widząc to, mowi:
-Nie dolewaj, bo nie zjemy.



Chłopak odprowadza do domu kobietę, z którą byl na randce. Żegnając się, opiera się ręką o mur i mówi:
- A teraz pocaluj mnie!
Ona protestuje,probuje sie wydostac,lecz on nie przestaje:
- Prosze,pocaluj mnie na dobranoc.
Dziewczyna mowi,ze sie spieszy,a on wciaz swoje:
- Pocaluj mnie!
W pewnym momencie otwieraja sie drzwi wejsciowe,wychodzi mezczyzna w pizamie i mowi:
- Panie ja pana pocaluje,moja zona pana pocaluje,moje dzieci pana pocaluja,tylko niech pan zdejmie reke z domofonu!



Kowalski spaceruje parkowa alejka.Nagle widzi niecodzienna scene.Starszy mezczyzna gra z psem w szachy.
-Ma pan genialnego psa! - wola z podziwem.
-Gdzie tam! - macha tamten niezadowolony. - Przegrywa juz trzecia partie z rzedu.



Na sylwestrowej prywatce niesmialy chlopak caly czas mysli,jak tu zagadac do dziewczyny,ktora jest jest gospodynia i ktora bardzo mu sie podoba.Wreszcie nadarza sie okazja,gdy ta pyta go:
-Czemu tak malo jesz?
-Bo gdy przebywam blisko ciebie,to zupelnie trace apetyt - odpowiada chlopak.



W wieczor wigilijny, Zyd oswiadcza synom:
-Popatrzcie, jaki w tym roku szczodry okazal sie Swiety Mikolaj! Tobie Dawidzie napompowal pilke, a tobie Samuelu nasmarowal lancuch w rowerze!



Wieczor wigilijny. Podpity facet wracajac do domu od kolegi,wstapil do kosciola.W zlobku bedacym czescia szopki swiatecznej ukryl butelke wodki. Wieczorem wychodzi z domu,zeby zabrac ze zlobka swoja flaszke i pojsc z nia do kolegi.Dochodzac do kosciola, slyszy spiew:
- "W zlobie lezy..."
- Do licha, znalezli!



Drogi Mezu:

Pisze do Ciebie ten list, aby powiedziec, ze opuszczam Cie na dobre. Bylam dla Ciebie dobra kobieta przez ostatnie siedem lat i nie otrzymalam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie byly dla mnie pieklem. Twój szef zadzwonil do mnie i powiedzial, ze rzuciles dzis
robote. Ostatniego tygodnia wróciles do domu i nawet nie zauwazyles, ze mam nowa fryzure, pieknie zrobione paznokcie, przygotowalam Twoje ulubione mieso i mam na sobie nowa, piekna i kuszaca bielizne. Przyszedles sobie, zjadles w dwie minuty, i poszedles spac zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiles mi tez, ze mnie kochasz czy czegos podobnego. Zatem albo mnie zdradzales, albo nigdy nie kochales. Ale to juz niewazne, poniewaz odchodze.

P.S. Jezeli masz ochote mnie szukac, to nie rób tego. Twój BRAT i ja przeprowadzilismy sie razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniale zycie!

Twoja Byla Malzonka.


Droga Byla Malzonko:

W zyciu nie spotkalo mnie nic wspanialszego niz Twój list. To prawda, ze bylismy malzenstwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety bylo Ci naprawde daleko.
Zauwazylem kiedy obcielas wlosy w ubieglym tygodniu i pierwsza rzecza, która
pomyslalem bylo "wygladasz jak facet!". Moja matka nauczyla mnie, zeby lepiej nie mówic nic, kiedy nie jestem w stanie powiedziec czegos milego. Kiedy przygotowywalas moje
ulubione mieso, musialas pomylic mnie z MOIM BRATEM, poniewaz zaprzestalem jedzenia wieprzowiny juz siedem lat temu.
Poszedlem sobie spac, kiedy zobaczylem Twoja nowa bielizne, poniewaz byla na niej jeszcze metka z cena. Modlilem sie, zeby to byl przypadek, ze tego samego dnia, którego
rano pozyczylem mojemu bratu dwiescie zlotych, Twoja bielizna miala na metce 199,99 zl. Po tym wszystkim nadal Cie kochalem i czulem, ze jeszcze mozemy to naprawic. Zatem kiedy zorientowalem sie, ze wlasnie wygralem w totka dziesiec milionów, rzucilem robote i zakupilem dwa bilety na Jamajke. Kiedy jednak przyszedlem do domu, Ciebie juz nie bylo. Jak sadze, wszystko to stalo sie nie bez powodu. Mam nadzieje, ze wlasnie ulozylas sobie zycie, tak jak zawsze chcialas. Mój prawnik powiedzial, ze list, który do mnie napisalas jest wystarczajacym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielic majatku. Zatem
trzymaj sie.

P.S. Nie wiem czy Ci mówilem, ze mój brat Karol urodzil sie jako Karolina. Mam nadzieje, ze to nie problem.

Podpisano - Bogaty Jak Ch..j i Wolny!



Pewna pani wybrala sie do Afryki na safari i zabrala ze soba swojego
pupila - pudelka.
W trakcie wyprawy piesek wypadl z jeepa, czego nikt nie zauwazyl.
Biegl za samochodem, biegl, biegl... ale nie dogonil. Nagle slyszy
gdzies za soba szelest i katem oka dostrzega zblizajacego sie
lamparta. Zadrzal ze strachu, przed oczami przelecialo mu cale zycie.
Wtem jednak patrzy, a kawalek dalej w trawie leza jakies poobgryzane
szczatki. "Moze nie wszystko stracone" - mysli pudelek i dopada do
padliny. Lampart wylazi z krzaków, patrzy - a tam jakis dziwaczny
maly stwór cos zajada, ciamka, mlaska. Lampart juz - juz ma na niego
skoczyc, ale slyszy jak stwór mruczy do siebie: - Mmmm... jaki
smaczny ten lampart... rarytas... miesko palce lizac... a kosteczki -
co za rozkosz.... Lampart przerazil sie i dal nura w krzaki. - Cale
szczescie, ze mnie nie widzial ten maly diabel, bo zezarlby mnie jak
lwa razy dwa - mysli uciekajac. Pudelek odetchnal, ale zauwazyl, ze
na drzewie siedzi malpa, która najwyrazniej obserwowala cala
sytuacje, bo mine ma zdziwiona. Nagle malpa puszcza sie biegiem za
lampartem i wrzeszczy. - Oj, niedobrze" - mysli pudelek. - Ta
cholerna malpa wszystko mu wygada. - Co robic? Malpa faktycznie
dopada lamparta i opowiada mu, jak to zostal wystrychniety na dudka.
Lampart wnerwil sie strasznie. Kazal malpie wsiasc mu na grzbiet i
wrócic ze soba na polanke, zeby byla swiadkiem tego, jak rozprawi sie
z tym stworem. Wracaja, patrza, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie,
lubie w zebach pazurem i gada do siebie: - Gdzie do cholery ta
malpa? Wyslalem ja po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i
nie wraca...



Jasiu dostal od ojca kolejke i sobie ja uruchomil. Ojciec w tym czasie oglada TV i slyszy z pokoju Jasia:
- Wsiadac! Kurwa! Wsiadac!
- Wysiadac! Kurwa! Wysiadac!
Wpada zdenerwowany ojciec do pokoju i mówi:
- Jesli przez najblizsza godzine uslysze choc jedno brzydkie slowo to zabiore Ci kolejke!
Ojciec wraca do pokoju i dalej oglada TV. Mija pól godziny i nic nie slychac z pokoju Jasia. Mija godzina i nic. Mija godzina i minuta i z pokoju Jasia slychac:
- Wsiadac! Kurwa! Wsiadac! Przez tego skurwysyna mamy godzine opóznienia...



Spalone Sprzeglo - 900 zl, Popychacze Zaworow - 700 zl,
Spojrzenie Przechodniow - Bezcenne. Za Cala Reszte Zaplacisz Karta...



Pewna para w srednim wieku z pólnocnej czesci USA zatesknila w srodku mroznej zimy do ciepla i zdecydowala sie pojechac na dól, na Floryde i mieszkac w hotelu, w którym spedzila noc poslubna 20 lat wczesniej. Maz mial dluzszy urlop i pojechal o dzien wczesniej. Po zameldowaniu sie w recepcji odkryl, ze w pokoju jest komputer i postanowil wyslac maila do zony. Niestety omylil sie o jedna litere. Mail znalazl sie w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wrócila wlasnie do domu z pogrzebu meza i chciala sprawdzic, czy w poczcie elektronicznej sa jakies kondolencje od rodziny i przyjaciól. Jej syn znalazl ja zemdlona przed komputerem i przeczytal na ekranie:
Do: Moja ukochana zona
Temat: Jestem juz na miejscu
Tresc: Wiem, ze jestes zdziwiona otrzymaniem wiadomosci ode mnie. Teraz maja tu komputery i wolno wyslac maila do najblizszych. Wlasnie zameldowalem sie. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Ciesze sie na spotkanie. Mam nadzieje, ze twoja podróz bedzie równie bezproblemowa, jak moja.

PS:Tu na dole jest naprawde goraco.



Przychodzi stara babcia do centralnego banku i chce wplacic 5 milionów Euro na ksiazeczke. Ale chodzi o tyle pieniedzy, wiec chce tylko osobiscie rozmawiac z naczelnym dyrektorem. Dyrektor pyta, w jaki sposób babcia doszla do takiej sumy. Babcia mówi:
-Przez zaklady.
-Jak to przez zaklady?
-No tak zakladam sie z ludzmi o rózne sprawy. Moge sie z panem zalozyc o 1 tys. ze pan ma kwadratowe jajka. Dyrektor smieje sie i przyjmuje zaklad (chodzi przeciez o duza sume, on wie dokladnie ze nie ma kwadratowych jajek).
- Babcia mówi, poniewaz chodzi o duzo pieniedzy:
- Przyjde jutro o 10 z moim adwokatem i wtedy stwierdzimy kto zaklad wygral.
Dyrektor banku centralnego nie spi cala noc, sprawdza ksztalt jajek no i jest przekonany ze sa okragle.
Nastepnego dnia przychodzi babcia z adwokatem, dyrektor sciaga spodnie. Babcia mówi:
-Przepraszam, ale chodzi o tyle pieniedzy, musialabym jajka wziac do reki,
zeby sie przekonac, czy naprawde nie sa kwadratowe.
Dyrektor zgadza sie (chodzi przeciez o duza sume). W pewnej chwili adwokat babci zaczyna tluc glowa o sciane. Dyrektor banku pyta: - Co sie dzieje z pani adwokatem?
- Ach, nic, ja sie z nim zalozylam o 50 tys. ze dzis rano o 10-tej bede trzymala jajka dyrektora banku centralnego w reku...



12-letni synek, pyta ojca (w miescie otwarto wlasnie agencje towarzyska):
- Tato, a co wlasciwie robi sie w takiej agencji?
Ojciec mocno zaklopotany odpowiada:
- Synku, ogólnie rzecz biorac mozna powiedziec, ze robi sie tam czlowiekowi dobrze.
Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniadze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
- A co ty chlopczyku chciales?
- No, chcialem, zeby mi zrobic dobrze, mam nawet pieniadze!
Pani zaprosila chlopca do srodka, nastepnie zaprowadzila go do kuchni, ukroila trzy duze pajdy swiezego chleba, posmarowala maslem, miodem i podala chlopcu.
Chlopiec wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato, bylem w agencji towarzyskiej
Ojciec o malo co nie spadl z krzesla, mamie oczy na wierzch wyszly.
- I co?! - pytaja niesmialo rodzice
- Dwie zmoglem, ale trzecia juz tylko wylizalem...



Przychodzi strapiony Jasiu ze szkoly do domu i pyta sie taty:
- Tato, wytlumaczysz mi cos?
- Oczywiscie, synku! Jak ja ci cos wytlumacze, to tak zrozumiesz, ze juz zawsze bedziesz wiedzial!
- No to powiedz mi, co to znaczy TEORETYCZNIE i PRAKTYCZNIE?
- No dobrze. To idz najpierw sie zapytaj mamy, czy dalaby murzynowi za 2000 dolarów.
Jasiu idzie do mamy i pyta:
- Mama, dalabys murzynowi za 2000$?
- No wiesz... nowe meble by sie przydaly, pralka... wogóle jakis remoncik... a tam, ten jeden raz bym dala.
Jasiu idzie do taty i mówi, ze by dala.
- No to idz teraz Jasiu do siostry i spytaj sie, czy dalaby murzynowi za 2000$.
Jasiu idzie do siostry i pyta:
- Ty, siostra, dalabys murzynowi za 2000$?
- No oczywiscie! Mialabym na nowe ciuchy, na imprezy, na wypady z kolezankami... Pewnie, ze bym dala!
Jasiu powiedzial to tacie, a tata:
- No to idz jeszcze spytaj dziadka, czy dalby murzynowi za 2000$.
Jasiu pyta dziadka, a dziadek:
- Hmm... emerytura slaba... na telewizor by sie przydalo, na piwko, na pokera z kolegami... Ten jeden jedyny raz - dalbym.
Jasiu powiedzial to tacie i tata mówi:
- No to widzisz, synku. Teoretycznie mamy 6000 dolarów... a praktycznie to mamy dwie kurwy i pedala w rodzinie!



Mama dala Jasiowi ostatnie 50 zl na zakupy (do wyplaty bylo jeszcze 2 tyg.) i mówi:
- Jasiu kupisz chleb, margaryne i kawalek sera. Reszta kasy trafia na stól!
Jasiek poszedl do sklepu, ale po drodze spodobal mu sie misiek za cale 50 zl. Kupil misia i pedzi do domu.
Matka na to:
- Jasiu co zrobiles ty baranie, natychmiast idz i sprzedaj tego misia.
Jasiek bez namyslu poszedl opchnac misia sasiadce.
Wchodzi do jej mieszkania a sasiadka w lózku z jakims facetem.
Nagle rozlega sie pukanie do drzwi. Sasiadka wpycha faceta z Jasiem do szafy.
Jasiek w szafie do faceta:
- Kup pan misia!
- Spadaj chlopcze!
- Kup pan misia, bo bede krzyczal.
- Masz piecdziesiat zlotych i sie zamknij.
Jasiu dalej do goscia:
- Oddaj misia!
Nie oddam.
- Oddaj, bo bede krzyczal.
Sytuacja powtarza sie parenascie razy, Jasiu zarobil kasy od cholery,
Wraca do domu z zakupami (kawior, krewetki, szynki i cala fure szmalu jeszcze przytargal).
Matka do Jasia:
- Jasiek chyba Bank obrabowales, natychmiast do Ksiedza idz sie wyspowiadac!
Jasiek poszedl do Kosciola, podchodzi do Konfesjonalu i mówi:
- Ja w sprawie Misia.
- Spadaj, juz nie mam kasy!!!



Mieszkajacy od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole
ziemniaków, nadszedl czas sadzenia ale jego jedyny syn zostal aresztowany
jako terrorysta. Zalamany Arab wysyla telegram do syna do wiezienia:
"Drogi Abdulu,
Tu pisze twój ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedl czas
sadzenia ziemniaków ale ja juz jestem po prostu za stary zeby przekopac
pole i pozasadzac sadzonki. Wiem ze jakbys tu byl bys mi pomógl.
Kochajacy cie ojciec Muhammad."
Po kilku godzinach przychodzi telegram z wiezienia:
"TATO NIE KOP NIGDZIE NA POLU TAM SCHOWALEM CALY TROTYL
WIRÓWKE DO REAKTORA ORAZ BUTLE Z GAZEM I BAKTERIAMI!"
Piec minut po telegramie przyjezdza 300 osobowa ekipa z FBI z
psami, koparkami i lopatami. Przeszukiwali i przekopywali cale pole
przez dwa tygodnie nic nie znalezli wiec przeprosili i
odjechali. Na nastepny dzien przychodzi telegram:
"Drogi Ojcze,
Tu pisze kochajacy cie syn Abdul. Pole przekopane, mozesz
sadzic sadzonki. Zwazywszy zaistniale trudne okolicznosci wiecej zrobic nie
moglem!!!



Antek, chlopak ze wsi, wzial slub. Po miesiacu ojciec Antka pyta synowa:
- No i jak wam sie, Kaska, uklada?
- Ano miesiac po slubie, a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Juz ja z nim pogadam!
Jak zapowiedzial, tak zrobil.
- Antek, czemu ty z Kaska nie tego?
- Wiesz, ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara ci pokaze.
Zabral Antka do stodoly, dal mu swiece i mówi:
- Masz i swiec!
Sam Kaske rzucil na siano i wydmuchal synowa. Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz juz jak?
- Wiem!
Spotykaja sie znowu za jakis czas i ojciec pyta synowa:
- No i jak tera?
- Fantastycznie, cudownie, cala wies mnie dmucha, a Antek ze swieca stoi i przyswieca.



Polski minister udal sie w oficjalna podróz do Francji. Jednym z punktów
wizyty byla kolacja u francuskiego odpowiednika. Widzac jego wspaniala
wille, z obrazami wielkich mistrzów na
scianach, pyta sie, jak on zapewnia sobie taki poziom zycia ze skromnej
pensji urzednika Republiki. Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi pan te autostrade?
- Tak.
- Ona kosztowala 20 miliardów franków, firma wypisala fakture na 25, a
róznice przekazala mi.
Dwa lata pózniej minister francuski udaje sie do Polski i odwiedza
swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjezdza pod domostwo ministra,
jego oczom ukazuje sie najpiekniejszy palac
jaki widzial w zyciu. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdzil pan, ze prowadze ksiazece
zycie, ale w porównaniu do pana...
Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi pan tam autostrade?
- Nie.
- No wlasnie.



Pani mówi do Jasia:
- Jasiu do tablicy!
- Spierdalaj!
- Co powiedziales?
- Spierdalaj!
- Do dyrektora!
- Nie pójde do niego bo mu smierdza nogi.
- Ach ty gówniarzu!
Wziela go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora.
- Panie dyrektorze ten gówniarz mówi do mnie zebym spierdalala a o panu, ze smierdza panu nogi!
- Ach ty szczeniaku! - krzyczy dyrektor mocno wkurzony - Dawaj numer do ojca! - Nie dam.
- Dawaj!
Wreszcie udalo sie dyrektorowi wyszarpac numer do ojca i dzwoni...
Odzywa sie automatyczna sekretarka:
- "Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawic wiadomosc".
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nia, wreszcie nauczycielka pyta:
- No i co robimy panie dyrektorze?
- Ja ide umyc nogi a pani niech spierdala...



W Swajcarii byl konkurs dla zlodzieji. Wystartowaly 3 druzyny: Rosjanie, Niemcy i Polacy.
Zasady: 1 min i zapalaja swiatlo. Jak sie wlamales, to wszysko jest twoje.
Pierwsi Niemcy.....
Po minucie...... zapalaja swiatlo i nic. Nie powiodlo im sie.
Nastepnie Rosjanie .........
Tez nic.........
Kolej na Polaków
Minuta minela, sedzia naciska wlacznik od swiatla i nic sie nie dzieje..................
Slychac tylko glos jednego Polaka:
- Zenek! Mamy tyle pieniedzy, po co ci jeszcze ta zarówka!



Facet budzi sie w poludnie na potwornym kacu. Patrzy, na stole cztery schlodzone butelki piwa i list nastepujacej tresci: "Kochanie, wypoczywaj. Jakbys czegos potrzebowal to zadzwon. Zwolnie sie z pracy i przyjade. Twoja kochajaca zona". Facet pyta syna: - Co sie wczoraj stalo? Nic nie pamietam. Czyzbym wrócil w nocy z kwiatami albo pierscionkiem? Syn na to: - Przyszedles o piatej nad ranem kompletnie pijany, awanturowales sie, a gdy matka sciagala ci spodnie, powiedziales: "Spadaj dziwko, jestem zonaty".



Facetowi zona zaczela mówic przez sen. Jakies jeki i imie Rysiek... Bez dwóch
zdan doprawiala mu rogi i facet szybko doszedl do takiego wniosku. Aby to
sprawdzic, pewnego dnia udal,ze wychodzi do pracy i schowal sie w szafie.
Patrzy, a tu zona idzie pod prysznic, uklada sobie wlosy, maluje sie, perfumuje
i w samej koszulce nocnej wraca do lózka. W tym momencie otwieraja sie drzwi i
wchodzi Rysiek...
Super przystojny, wysoki, sniada cera, czarne, bujne wlosy - jednym slowem
bóstwo. Facet w szafie mysli: "Musze przyznac, ze ten Rysiek jest niezly, ma
klase!".
Rysiek zdejmuje powoli koszule i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze
i najdrozsze w tym sezonie.
Facet w szafie mysli: "Szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest zajebisty!".
Rysiek konczy sie rozbierac od pasa w góre, a tu na brzuchu miesnie krateczka -
kaloryfer, wysportowany.
Facet w szafie mysli: "Ten Rysiek, to ekstra gosc!".
Rysiek zdejmuje super - trendy bokserki, a tu penis - pierwsza klasa.
Facet w szafie mysli: "O zesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
W tym momencie zona zdejmuje koszule nocna i pojawia sie cialo z cellulitisem,
obwisle piersi, rozstepy...
Facet w szafie mysli: "Ja pie.....! Ale wstyd przed Ryskiem



Janek zaprosil swoja mame na obiad. W miescie, w którym studiowal, wynajmowal
male mieszkanie, razem z kolezanka Justyna. Kiedy matka Janka odwiedzila go,
zauwazyla, ze wspóllokatorka syna jest wyjatkowo atrakcyjna dziewczyna.
Matka, jak to matka, zaczela zastanawiac sie, czy aby z tego ich wspólnego
mieszkania nie wynikna jakies problemy. Kiedy wiec byli sam na sam, Janek oznajmil:
- Domyslam sie, o czym myslisz, ale zapewniam cie, ze ona i ja jestesmy tylko
wspóllokatorami. Nic nas nie laczy.
Tydzien pózniej Justyna stwierdzila, ze w ich wynajetym mieszkaniu
brakuje cukiernicy. Zwrócila sie wiec do Janka:
- Nie chce nic sugerowac, ale od ostatniego obiadu z twoja matka nie moge
znalezc mojej pamiatkowej cukierniczki. Chyba jej nie wziela. Jak myslisz?
Jasiek zdecydowal sie napisac list do matki:

Droga Mamo,

Nie twierdze, ze wzielas pamiatkowa cukiernice Justyny... nie twierdze
tez, ze jej nie wzielas. Faktem jednak jest to, ze od czasu Twojej wizyty u
nas nie mozemy jej znalezc.

Kilka dni pózniej otrzymal odpowiedz:

Drogi Synku,

Nie twierdze, ze sypiasz z Justyna... Nie twierdze
równiez, ze z nia nie sypiasz. Faktem jednak jest to, ze gdyby Justyna
spala we wlasnym lózku, juz dawno by ja znalazla. Buziaczki, Mama.



Przychodzi piecioletni chlopczyk, ze zdechla zaba na smyczy i skarbonka pod
pacha do burdelu. Podchodzi do burdel-mammy i pyta:
- Czy mozna prosic dziewczyne z AIDS?
- Maly przeciez ty masz 5 lat? Co ty bys z nia zrobil i dlaczego z AIDS?
Nie, my nie mamy dziewczyn z AIDS!
- Ale ja naprawde potrzebuje - mówi i rozbija skarbonke.
Szefowa widzac pieniadze staje sie bardziej sklonna do negocjacji.
- No dobrze, ale, po co ci ta dziewczyna z AIDS?
- Potrzebna!
- Powiedz, to moze cos sie znajdzie...
- No dobra. Chodzi o to, ze jak zrobie to z dziewczyna z AIDS to bede mial
AIDS. I jak wróce do domu to moja opiekunka, która mnie wiecznie molestuje tez
bedzie miala AIDS. A potem jak mój tatus ja odwozi to ona mu daje na tylnym
siedzeniu... I on tez bedzie mial AIDS. A jak tatus wraca to w nocy grzmoca sie z
mamusia... i ona tez bedzie miala AIDS. A rano jak tato wychodzi do pracy,
to przyjezdza pan od zbierania smieci, wpada do nas i mamusia daje mu dupy.
I on tez bedzie mial AIDS.
I O TEGO GNOJA MI CHODZI, BO MI SMIECIARKA ZABE PRZEJECHAL



Kobieta dzwoni do radia: -Dzien dobry , chcialam powiedziec,ze znalazlam dzis rano portfel. W srodku byly trzy tysiace zlotych w gotówce oraz czek na okaziciela na 10000 zl. Bylo tez prawo jazdy na nazwisko: Stanislaw Kowalski, zamieszkaly przy ulicy Koszarowej 15 m. 6 w Warszawie. Mam w zwiazku z tym mala prosbe...Prosze panu Stasiowi puscic jakis fajny kawalek ode mnie



Idzie ksiadz polna droga, przechodzi obok takiego skromnego gospodarstwa. Patrzy, a tam chlop cos z desek kleci. Ksiadz zagaduje:
- Pochwalony drogi parafianinie, nad czymze tak ciezko pracujesz???
- A kurwa, kibel nowy stawiam, bo sie stary rozjebal.
- O, mój drogi !!! A nie móglbys tego tak troche owinac w bawelne ??
- Co mam owijac w bawelne??? Dechami opierdole naokolo i chuj!!!




Miejski autobus. Nastolatek do kaszlącej staruszki:
- Na zdrowie, babciu!
- Przecież zakaszlałam a nie kichnęłam, chłopcze... - odpowiada zdziwiona staruszka.
- Dla mnie to babcia mogła się i chujem zadławić! Dla harcerza najważniejsze to być grzecznym!!!


Pani zadaje dzieciom prace domowa:
-Dzieci na jutro wymyslcie jakis dziwny kolor.

Jasio po przyjsciu do domu mysli:
-No dobra, jak znam zycie panie zapyta mnie ostatniego wiec musze sie upewnic czy nikt nie ma takiego smaego koloru. Mysli. Wymyslil: Sloneczno zólty. Dzwoni do Gosi:
-Gosiu, (...), a jaki kolor wymyslilas.
-Sloneczno zólty.
Wymysla inny: Winno czerwony.
Dzwoni do Jarka i znowu slyszy:
-Winno czerwony
Sytuacja powtarza sie dopoki Jasio nie wymyslil koloru, którego nikt nie mial: krwisto czerwony.

Nastepnego dnia w szkole pani pyta. Juz ma Jas odpowiadac gdy do klasy wchodzi dyrektor z murzynkiem. Pani mówi:
-Dzieci to jest wasz nowy kolega, Stefan. Moze on wymysli jakis dziwny kolor.
Chlopiec mysli:
-Moze, krwisto czerwony...
-Bardzo ladnie Stefan. Zostal nam jeszcze Jasio. Jaki kolor ty wymysliles?
-Pierdolony czarny!



Przychodzi wielki jak tur, napakowany, caly w dziarach, kierowca
polskiego TIR-a do domu publicznego. Burdel-mama prawie zemdlala jak go zobaczyla. Dlugo sie zastanawiala czy dac mu jakas swoja dziewczyne. Ale mysli sobie: "Pieniadz to pieniadz, osobiscie go przyjme".
Zaprosila go do pokoiku na górze. Na wszelki wypadek wziela jednak dwa pudelka wazeliny.
Kierowca TIR-a zaczyna sie rozbierac. Zdejmuje t-shirt'a, a tam muskuly jak u Pudzianowskiego, tors jak u Schwarzenegera.
Burdel-mame ogarnal strach jak go da rade obsluzyc. Otwiera wiec pudelko wazeliny i w pospiechu smaruje sie miedzy nogami. Kierowca
TIR-a sciaga nastepnie spodnie. Trach! A tam uda jak filary mostu. Burdel-mama juz w totalnym szoku, wiec dawaj dalej smarowac sie wazelina miedzy nogami.
Kierowca zdejmuje slipy, a tam trach - czlonek jak lufa "Grubej Berty". Burdel mama prawie zemdlala i w przyplywie rozpaczy otworzyla i zuzyla w calosci drugie pudelko wazeliny.
Widzac to kierowca TIR-a wyciaga dlugi lancuch i owija nim czlonka, mruczac pod nosem:
- Co jak co, ale w taka slizgawice to bez lancuchów nie pojade!



- Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablice
- Nie
- Jasiu wytrzyj
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzies w szafce
- Przez ten czas nauczycielka pyta sie dzieci:
- Kochane dzieci co byscie napisali na moim grobie gdybym umarla?
A Jasiu znalazl szmate i mówi:
- Tu lezy ta szmata!



Kowalska prosi meza zeby zabral ja na balety, ale on odradza i mówi:
- Kochanie to glupi pomysl!
Jako, ze zona Kowalskiego byla upierdliwa, w koncu dal sie namówic.
Wchodza na sale a szatniarz mówi:
- Dzien dobry panie Kowalski!
Zona zmieszana, ale przemilczala. Siedza przy stoliku podchodzi kelner i
mówi:
- Dla pana to co zawsze panie Kowalski?
W koncu wychodzi striptizerka i pyta sie:
- Kto mi pomoze zdjac ostatni element bielizny?
Cala sala w jednym okrzyku:
- Kowalski! Kowalski! Kowalski!
Zona nie wytrzymala i wybiega z sali i wsiada do taksówki. Cala droge go
opierdala w koncu kierowca nie wytrzymal, odwraca sie i mówi:
- Co Kowalski, takiej pyskatej dziwki tosmy jeszcze nie wiezli, co?



Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ulozyly zdanie, w którym
bedzie nazwa ptaka. Zglasza sie Jas:
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak.
- No, moze byc. Ale zdania z dwoma ptakami juz nie ulozysz.
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak i wyrznal orla - przyjmuje
wyzwanie Jas.
- A z trzema ptakami ?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla i puscil
pawia.
- A z czterema ptakami, cwaniaczku ?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym
puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa.
- A z piecioma ptakami ?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym
puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa i poszedl dalej pic na sepa.



Pijaczyna lezy zachlany w parku,przechodzi zboczek i tak patrzy ise myli ja mam swoje potrzeby gosciu spi nic nie bedzie wiedzial a ja se ulze.Jak pomyslal tak zrobil ale po wszystkim zal mu sie gostka zrobilo i wlozyl mu do kieszeni 5zl.Pijus sie budzi z wielkim kacem wklada reke do kieszeni a tam piatak,odrazu pobiegl do sklepu po jabolka najebal sie i znowu zasnol.przechodzl ten sam zbok i znowu skorzystal z sytuacji rowniez wkladajac mu 5zl.I tak sytuacja pojawiala sie z pare razy,przy ostatnim razie zbok se mysli tyle razy go wykozystalem dam gosciowi 10zl.Pijaczek sie budzi jak zwykle reka w kieszen a tam 10zl.Biegiem do sklepiku sprzedawczyni jak zwykle siega po jabcoka za 5zl.a pijus mówi da mi pani te drozsze bo tych tanich to juz mnie dupa boli.



Oddzial terenowy Centralnego Biura Sledczego w Nowym Targu, dzwoni
telefon:
- Slucham
- Dobry.....kciolem podac,ze Jontek Pipcius Przepustnica chowie w stogu drzewa maryhuane.
- Dziekujemy za doniesienie, zajmiemy sie tym.
- Kolejnego dnia zjawiaja sie na podwórku u Przepustnicy spragnienii sensacji agenci CBS, rozwalaja drzewo, rabiac kazdy kawalek na 2, ale narkotyków nie znalezli. Wydukali do przygladajacego sie ze zdziwieniem Przepustnicy "przepraszam" i odjechali.
- Zdziwiony Przepustnica slyszy w domu dzwoniacy telefon, idzie odebrac:
- Slucham
- Cesc Jontek....Stasek godo. Byli u Ciebie z cebesiu?
- Byli, tela co pojechali
- A drzewa Ci narabali?
- Ano narabali
- Syckiego nojlepsego z okazji urodzin, hej!



Na dyskotece w Niemczech bawil sie Rosjanin, z napisem na koszulce:
"TURCY MAJA TRZY PROBLEMY". Nie trwalo dlugo, stanal przed nim Turek,
byczysko chlop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedzial Rosjanin - agresja.
Ciagle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma zadnego powodu.
Dyskoteka sie skonczyla, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tlum Turków czeka.
- No, teraz sie z toba policzymy - warkneli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedzial Rosjanin. - Nie potraficie
zalatwiac spraw po mesku sam na sam, tylko zawsze musicie zwolywac
wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasneli Turcy, wyciagajac noze.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnal ciezko Rosjanin - zawsze
na strzelanine przychodzicie z nozami...



Mlody pirat pyta starego pirata:
- Czemu masz drewniana noge?
- Kiedys plynelismy i nagle podplynal rekin i odgryzl mi noge.
- A czemu zamiast prawej reki masz hak?
- Zdobywalismy kiedys inny statek i marynarz, z którym walczylem, chlasnal mi dlon szabla.
- A czemu nie masz jednego oka?
- Spojrzalem w góre i akurat mewa mi narobila prosto w oko.
- Przeciez od tego oka sie nie traci.
- No tak... ale to byl mój pierwszy dzien z hakiem zamiast reki.



Malzenstwo zostalo zaproszone na bal przebieranców, jednak tego wieczora zone rozbolala glowa
i nalegala aby jej maz poszedl sam. Dlugo sie sprzeciwial, ale w koncu ulegl i poszedl.
Zona polozyla sie do lózka, jednak po godzinie obudzila sie bez bólu glowy.
Poniewaz jej maz nie wiedzial jaki strój kupila sobie dokladnie, zdecydowala sie pójsc na zabawe i go poszpiegowac.
Szybko go tam wypatrzyla. Tanczyl ze wszystkimi kobietami, calowal po raczkach, szyjach, szeptal na uszko, podszczypywal,
niby przypadkiem dotykal "tu i ówdzie". Poniewaz nalezala do zgrabnych osób, szybko zostala zauwazona przez rozbawionego
mezusia i poproszona do tanca. Spodziewala sie niezlej zabawy, on przeciez nie wiedzial ze podrywa wlasna zone.
Po paru tancach zaproponowal jej "zwiedzanie pieterka", ona sie zgodzila bez oporu (bo to przeciez JEJ maz!)
Postawila jednak warunek, ze nie zdejma masek z twarzy. Bylo im razem wspaniale, wrecz jak nigdy dotad.
Byli anonimowi wzgledem siebie, wiec bez skrepowania spelniali swoje najbardziej ukryte marzenia erotyczne.
Jednak po n-tym numerku, ona szybko pobiegla do domu, zeby oczekiwac meza i zadac mu kilka pytan.
Gdy juz wrócil ona sie go pyta (rzecz jasna z dzika satysfakcja w glosie):
- No i jak sie bawiles skarbie. Duzo tanczyles?
- Nie tanczylem ani razu i bawilem sie kiepsko. Spotkalem Zenka, Wieska i Tadka, moich kolegów ze studiów i cala noc gralismy w pokera na pieniadze.

Ale powiem ci, ze facet któremu pozyczylem kostium podobno bawil sie zajebiscie.



Leca samolotem Eskimos Murzyn i Polak:
Eskimos wyciaga reke i mówi - to jest moj kraj
skad wiesz? - pyta reszta
- bo pizdzi
Nastepny reke wyciaga Murzyn i mówi
- To jest mój kraj
skad wiesz? - pyta reszta
- bo jest goraco
Na koncu reke wyciaga Polak i mówi:
- To jest moj kraj
skad wiesz? - pyta reszta
- bo zajebali mi zegarek



Maz zabral zone na pierwsza w jej zyciu partie golfa.
Pierwsze uderzenie zony i pilka rozbija okno domku stojacego obok pola.
Maz troche sie zdenerwowal:
 - Mówilem, zebys uwazala, a teraz trzeba bedzie tam isc, przepraszac i moze nawet zaplacic.
Ida do domku i pukaja do drzwi.

Mily glos mezczyzny zaprasza do srodka.

Wchodza. Rozbite szklo, zniszczona stara waza i siedzacy na kanapie facet.
 - Czy to wy zbiliscie szybe?
 - Przepraszamy bardzo.
 - Wlasciwie to nie ma za co. Jestem dzinem, który byl uwieziony
w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spelnic trzy zyczenia
Nie obrazicie sie, jak spelnie wam po jednym, sam zostawiajac sobie jedno na koniec?
 - Nie, tak jest swietnie - mówi maz. - Chcialbym dostawac milion dolarów co roku.
 - Nie ma problemu. Do tego gwarantuje, ze bedziesz bardzo dlugo zyl.
A ty, mloda kobieto?
 - Chcialabym miec ogromny dom w kazdym panstwie. Z najlepsza sluzba na swiecie.
 - Mówisz, masz - odpowiada dzin - Do tego obiecuje ci, ze do zadnego z nich nikt sie nigdy nie wlamie.
 - A jakie jest twoje zyczenie, dzinie? - pyta malzenstwo.
 - Poniewaz tak dlugo bylem uwieziony, nie marze o niczym innym, jak o seksie z toba - zwraca sie do kobiety.
 - I co ty na to, kochanie? - pyta maz.
 - Mamy tyle kasy i domy... Ja sie zgadzam.
Zona kolesia idzie z dzinem na pieterko... Cale popoludnie kochaja sie.
Dzin jest wrecz nienasycony. Po czterech godzinach nieustannego
seksu dzin zlazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
 - W jakim wieku jestescie?
 - Oboje mamy po 35 lat.
 - Pieprzysz... 35 lat i wierzycie w dzina?!



Chlop mial 200 kur i ani jednego koguta. Poszedl do sasiada, kupic tak ze
trzy na poczatek.
A sasiad na to:
- Ale po co trzy? Sluchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki
kogut, ze ci te wszystkie 200 kur spoko obsluzy.
OK, po trzeciej wódce dobili targu, chlop wrócil z Kaziem do gospodarstwa,
wypuscil go z klatki i mówi:
- Sluchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka,
wyluzuj sie, jestes tu jedynym kogutem, nie ma co sie spieszyc, tylko mi sie
nie zmarnuj - kupe kasy za Ciebie dalem.
Ledwo skonczyl mówic, SRU! Kaziu wpadl do kurnika. Przelecial wszystkie
kury kilka razy, tylko pierze lecialo. SRU! Polecial do budynku obok gdzie
byly kaczki - to samo. Chlop krzyczy, próbuje go hamowac. Ale gdzie tam!
SRU! Poszedl Kazio za stadem gesi i zniknal w oddali.
Rano chlop wstaje, patrzy - lezy Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad
nim kraza sepy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówilem Ci, daj spokój, tyle kasy w bloto...
A kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zacisniety dziób:
- Csss, spierdalaj, bo mi sepy ploszysz...



W pewnej rodzince byl taki zwyczaj, ze rodzice co dwa, trzy dni
wyjezdzali do znajomych na noc, wiec jedyny syn mial cala chate wolna
przez caly wieczór i noc. Wiec skwapliwie z tego korzystal sprowadzajac
sobie swoja dziewczyne i razem "figlowali" korzystajac z nieobecnosci
starszych. Az pewnego pieknego dnia znajomych nie bylo w domu i rodzice
z kwitkiem wrócili spowrotem i przylapali mlodych (jak ktos to ladnie
ujal) "in figlanti".
Chlopak przylapany na "goracym" uczynku pomyslal sobie :
- O, cholera, mam niedlugo mature, mialem dostac samochód, uwazali mnie
za takiego porzadnego, a tu co ? A trudno.
Dziewczyna sobie mysli :
- Aj, mialo byc fajnie, mial mnie przedstawic rodzicom, mialo byc milo,
kolacja itp., a tu mnie jak ostatnia k**** poznali.
Ojciec sobie mysli :
- Moja krew ! Dobrze synku, dobrze, calkiem niezla dupa !
A serce matki :
- Jak ta kurwa nogi trzyma ! Przeciez mu niewygodnie !



Jasiu zdal test a Wy ???
Nauczycielka pierwszej klasy, Pani Magda Miala ciagle
klopoty z jednym z uczniów. Nauczycielka spytala, "Jasiu, o co
ci chodzi?" Jasiu odpowiedzial, "jestem za madry do pierwszej
klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie a ja jestem
madrzejszy od niej! Mysle, ze tez powinienem
byc w trzeciej klasie!" Pani Magda miala dosyc. Zabrala Jasia do
gabinetu dyrektora. Kiedy jasiu czekal w sekretariacie,
nauczycielka wyjasnila dyrektorowi cala sytuacje. Nauczyciel
powiedzial pani Magdzie ,ze chcialby zrobic chlopcu test i jesli
nie odpowie na zadne pytanie bedzie musial wrócic do pierwszej
klasy i nie sprawiac wiecej zadnych klopotów.
Nauczycielka sie zgodzila.

Jasiowi wytlumaczono wszystkie warunki i zgodzil sie na
przeprowadzenie testu.

Dyrektor: "Ile jest 3 x 3?"
Jasiu: "9".
Dyro: "Ile jest 6 x 6?"
Jasiu: "36".
I Jasiu odpowiadal na kazde pytanie, które wymyslal dyrektor
uwazajac, ze trzecioklasista powinien znac odpowiedzi. Dyrektor
spojrzal na Pania Magde i powiedzial, "Mysle, ze Jasiu moze isc
do trzeciej klasy.

Pani Magda spytala czy i ona moze zadac
Jasiowi kilka pytan?,Zarówno dtrektor jak i Jasiu zgodzili sie.

Pani Magda spytala, "co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
Jasiu, po chwili:"Nogi."
Pani Magda: "Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?"
Jasiu:"Kieszenie."
Pani Magda: "Co zaczyna sie na "K" konczy na "S", jest
owlosione, zaokraglone, smakowite i zawiera bialawy plyn?"
Jasiu: "Kokos"
Pani Magda: "Co wchodzi twarde i rózowe a wychodzi miekkie
i klejace?"
Oczy dyra otworzyly sie naprawde szeroko ale zanim zdazyl
powstrzymac odpowiedz Jasia, Jasiu powiedzial.
Jasiu: "Guma do zucia"
Pani Magda: "Co robi mezczyzna stojac, kobieta siedzac, a
pies na trzech nogach?"
Dyrektor ponownie otworzyl szeroko oczy
ale zanim zdazyl sie odezwac...
Jasiu: "Podaje dlon".
Pani Magda: "Teraz zadam kilka pytan z serii "Kim jestem?",
dobrze?"
Jasiu: "OK".
Pani Magda: "Wkladasz we mnie swój drag. Przywiazujesz mnie.
Jest mi mokro wczesniej niz tobie".
Jasiu: "Namiot"
Pani Magda: "Palec wchodzi we mnie. Bawisz sie mna, kiedy
sie nudzisz. Drózba zawsze ma mnie pierwsza".
Dyrektor patrzy niespokojnie i widac, ze jest nieco spiety.
Jasiu: "Obraczka slubna"
Pani Magda: "Mam rózne rozmiary. Gdy nie czuje sie dobrze,
kapie. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz sie dobrze".
Jasiu: "Nos"
Pani Magda: "Mam twardy drazek. Mój szpic zaglebia sie.
Wchodze z drzeniem".
Jasiu: "Strzala"

Dyrektor odetchnal z ulga, "Wyslijcie Jasia od razu na
studia! Ja sam na ostatnie dziesiec pytan zle odpowiedzialem!



Idzie pogrzeb. Tragarze niosa trumne przekrecona na bok.
- Kogo chowaja? - pyta przechodzien.
- Tesciowa - odpowiada jeden z zalobników.
- A czemu trumne niesiecie bokiem?
- Bo jak ja przekrecic na plecy, to zaczyna chrapac.


Rybak złowił złota rybkę i wypowiedział już dwa życzenia. Rybka prosi, by wypowiedział trzecie.
- No to mi powiedz, kiedy umrę - mówi rybak.
- Nie mogę - odpowiada rybka - ale mogę Ci powiedziec kim będziesz w następnym wcieleniu.
- No to mów.
- Będziesz grał w golfa.
- Jak to, ja nie umiem grać w golfa.
- To się szykuj, bo za dwa tygodnie masz pierwszy mecz.



Kowalski zawsze parkował swój samochód przed blokiem. Ponieważ nie miał alarmu, więc za szybą zostawiał kartkę "Brak benzyny, silnika i akumulatora". Pewnego dnia rano przychodzi, a na kartce dopisek "To koła też ci nie będą potrzebne.



Rozmawia dwóch kolegów:
- Żonę w domu trzeba trzymać krótko!!!
- Święta racja - góra dwa, trzy lata!!!



Siedzi sobie wróbel na gałęzi. Przylatuje wrona.
- A co ty jesteś za ptak? - pyta wróbel.
- Wrona. A ty?
- Ja to jestem orzeł, tylko w dzieciństwie trochę chorowałem.



Do taksówki wsiada mocno podpity facet i mówi:
- Na dwooorzec główny, ale szyyybkoo!
- Ale my wlasnie jestesmy na dworcu! - protestuje taksówkarz.
- Maaasz tu 50 zl, a na drugi raz tak nie zaaapieprzaj !



Dyrektor firmy do przebywającego na wczasach pracownika napisał pismo:
- "PPPPPPP"
W odpowiedzi otrzymał list od tego pracownika:
- "DUPA"
Po powrocie dyrektor zaprasza go na dywanik...
- To ja pisze elegancko Po Przyznaną Premię Proszę Przyjechać
Pociągiem Pospiesznym, a Pan mi tu wulgaryzmy?
- Ja? Ależ jak? Ja odpisałem Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem.



Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Czy rozmawiasz z mężem w czasie stosunku?
- Jak dzwoni, to tak.



Telegram :
Teściowa nie żyje. Pogrzebać czy kremować zwłoki?;
Odpowiedź:
"Jedno i drugie. Lepiej nie ryzykować."



Młode dziewczyny zwierzają się sobie:
- Postanowiłam zerwać z chłopakiem, bo traktuje mnie jak psa.
- Bije cię?
- Gorzej, wymaga abym była mu wierna.



Do starszego pacjenta podchodzi pielęgniarka:
- Ile pan ma lat? - pyta.
- Osiemdziesiąt dwa - odpowiada pacjent.
- Nie dałabym panu - mówi pielęgniarka.
- Nie śmiałbym prosić...



Dwa psy, pudel miniaturka i owczarek spotykają się w szpitalu dla
zwierząt. Owczarek pyta pudelka:
- A ty tu co robisz?
- Miałem pecha, nasikalem na dywan w salonie i państwo postanowili mnie uśpić. A ty?
- Zobaczyłem panią, gdy pastowała podłogę, tyłek w niebo, żadnych majtek. Nie mogłem się powstrzymać!
- I co, teraz ciebie uśpią? - pyta pudelek.
- Nie, dlaczego? - dziwi się owczarek - Mają mi tylko spiłować pazury...



Dżungla. Na gałęzi wiszą dwa leniwce. Mija pierwszy dzień i nic.
Mija drugi i też nic. To samo trzeciego dnia.
Czwartego dnia jeden z leniwców powoli ruszył głową. Na o drugi:
- Roman, aleś ty nerwowy!



Policjant zatrzymuje chłopca jadącego na rowerku:
Witam chłopczyku a ten rowerek to pewnie dosta
łes od mikołaja?
Masz tu mandacik i powiedz mikołajowi zeby dokupił w przyszłym roku swiatełko.
Chłopiec obużony pyta, a tego konia to pan dostał tez od mikołaja?
Policjant usmiechniety kiwa głowa ......tak od mikołaja.
To niech pan powie mikołajowi żeby w przyszłym roku zamontował mu ch** miedzy nogami, a nie na grzbiecie



Motocyklista wybrał się na przejażdżkę. Było zimno, wiec założył marynarkę
tyłem na przó
d. Jechał zb
yt szybko i wpadł na drzewo. Wokół ofiary wypadku
zebrał się tłumek wieśniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska się
lekarz pogotowia:
- Czy on żyje?
- Po wypadku jeszcze żył, ale jak my mu głowę przekręcili na
właściwe miejsce, umarł biedaczysko...



Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa.
Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi ze tamte pierwszy
czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę.
Je i je i je aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził ze aż
zwymiotował. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego:
- Co, pan tez doszedł do grzebienia?



Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki.. Widzący to
pasażerowie wesoło komentują sytuacje:
- Jeszcze, jeszcze!!!
Facetowi już przelewa się z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po
następną... gdy wraca widzi ze facet ma pusta torebkę a wszyscy
pasażerowie wymiotują.
- Przelewało się to upiłem... - komentuje facet...



Wykład
Profesor medycyny ma pierwszy wykład z pierwszym semestrem.
- Zaczniemy od podstaw autopsji. Tutaj są dwie rzeczy najistotniejsze. Po pierwsze - musicie państwo pokonać swoje obrzydzenie. Proszę popatrzeć... - i wetknął palec w tyłek trupa, wyciągnął go i oblizał. - A teraz każdy z was po kolei!
Studenci z bladymi twarzami podchodzą do zwłok, ale robią, co kazał profesor. Kiedy skończyli wykładowca mówi:
- Po drugie, powinniście państwo popracować nad spostrzegawczością. Włożyłem palec wskazujący, ale oblizałem środkowy



Idzie trzech wariatów po torach kolejowych
- O jakie te schody płaskie
- O jaka ta poręcz niska
- Nie przejmujcie się, winda już jedzie!



Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki
to z niego światowy człowiek. Popisywał się ze zna
rożnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył,
ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Walesa.
Idzie przez teren fabryki, az tu nagle zobaczyl
Maliniaka. Zamachał do niego, wysciskali się,
wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili pare
piw. Chlopakow trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie
wierza we wszystko co gada Maliniak.
Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy
stoja na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochod
Clintona i nagle zatrzymuje sie. Wysiada Bill i Hillary,
podchodzą do Maliniaka, sciskaja sie jak starzy
znajomi, wspominja jakis stare dzieje, w końcu
zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No
to już zupełnie przylamalo kumpli Maliniaka, ale dalej
nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczka do
Rzymu, zobaczy papieża, Stoją na placu Swietego Piotra
i nagle Maliniak mówi.
- Ciagle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwile
wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławic tłum na
placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie..
I faktycznie poszedl gdzies, a za chwile patrza, a na
balkonie pojawia się papież i Maliniak. To już całkiem
ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili
podchodzi do nich wycieczka arabów i przewodnik pyta
łamana angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglybyszcie nam powiedzecz,
czo to za faczet w białym kitlu sztoi na balkonie z
Maliniakiem.



Mąż poszedł do ubikacji. Po chwili żona słyszy dochodzące z ubikacji potworne jęki. Po 10 minutach ciągłego YYYYYYY!!!!!, EEEEEEE!!!!!! dochodzącego z ubikacji, zaniepokojona postanowiła sprawdzić co się tam dzieje. Dochodząc do drzwi ubikacji potknęła się o wykładzinę, poleciała do przodu i uderzyła głową w wyłącznik, gasząc światło w ubikacji. W tym momencie z ubikacji dobiegł ją potworny ryk:
- O JEZUS !!!!! MARIA !!!!! - Żona słysząc to, otwiera szybko drzwi do ubikacji i pyta - Co się stało ?!
Mąż oddychając z ulgą - A nic, tylko myślałem, że mi oczy pękły.



Kierowcy popsuł się samochód. Lał duży deszcz więc gościu pobiegł do stojacych przy drodze zabudowan aby zatelefonować po pomoc drogową. Podszedł do pierwszej drewnianej chałupy i puka,raz, drugi i nic......... Zdziwił się bo wewnątrz paliło się światło, podszedł więc do okna i patrzy się do środka. Tam zobaczył mężczyznę i kobietę, oboje byli nadzy. Kobieta ugniatała rękami swoje ogromne piersi........a mężczyzna ściskał pośladkami otwarty parasol. Zszokowany kierowca pobiegł do chałupy po drugiej stronie wsi..... Ledwo puknąl do drzwi i juz był wewnątrz........
- Czy mogę skorzystać z telefonu ? - spytał....
- Oczywiście, ale niepotrzebnie Pan biegł do mnie w taki deszcz, w tym domu przy drodze też mają telefon.....
- Wie Pan ja byłem tam ale ci ludzie dziwnie się zachowywali i pośpiesznie opowiedział co tam widział.......
- E tam to nic takiego odpowiedzial gospodarz. Oni oboje są głusi i ona jemu pokazywała aby poszedł wydoić krowy do obory, a on jej na to,że ma to w dupie bo pada deszcz.................



Kobieta pierwsza: - To bardzo krępujące, ale za każdym kichnięciem przeżywam orgazm.
Kobieta druga: - Moje małe biedactwo! Zażywasz już na to jakieś lekarstwo?
Kobieta pierwsza: - Tabakę



Przychodzi Wania do baru i zamawia piwo. Kelnerka przynosi i stawia na podstawce. Za jakiś czas Wania zamawia jeszcze jedno. Ponieważ podstawka zniknęła to kelnerka przyniosła nowa. Przy trzecim piwie kelnerka się wkurzyła i nie przyniosła podstawki.
Wania zdziwiony:
- A waflia niet???



Szef przyjmuje nowego pracownika:
- W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu?
- Oczywiście.
- Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.



Pewnego dnia Jane spotkala w dzungli Tarzana. Dzikus bardzo ja pociagal, wiec wypytujac go o jego zycie chciala tez wiedziec, czy kiedykolwiek uprawial seks.
- Co to jest seks? - Jane wyjasnila mu.
- Tarzan uzywa dziupli w pniu drzewa - odparl lesny czlowiek.
- Robisz to calkiem niewlasciwie - powiedziala przerazona Jane.
- Pokaze Ci , na czym to polega - Rozebrala sie, polozyla na ziemi i rozlozyla szeroko nogi.
- Tutaj - rzekla - masz go wsadzic.
Tarzan zdjal przepaske biodrowa, podszedl blizej i z calej sily kopnal Jane w pi**e. Kobieta zwinela sie z bolu. W koncu zlapala oddech.
- Cholera, dlaczego to zrobiles?
- Tarzan nie byc glupi, zawsze sprawdzac, czy nie ma pszczol.



Wsiadł do pociągu relacji Paryż - Bruksela, Rosjanin. Wszystkie miejsca zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedze zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem, który rozwalił się jak car na carskim tronie. Rosjanin prosi:
- Madammm, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
Kobieta ostro odpowiada:
- Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie!!
Rosjanin poszedł więc szukać nowego miejsca nie znalazł. Wraca, mówi:
- Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego psa na ręce.
Francuzka rozeźlona krzyczy:
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!
Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wywalił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się siedzący obok Anglik - dżentelmen w każdym calu:
- Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tą sukę co trzeba...



Przychodzi baba do lysego lekarza, rozbiera sie i siada mu na glowie. Lekarz oburzony:
- Co pani robi????????!!!!!
- A nic, chcialam tylko zobaczyc jak pan doktor bedzie wygladal z grzywka!



Podróżujący służbowo biznesmen zatrzymał się w hotelu. Ponieważ miał następnego dnia miał ważne spotkanie zszedł do recepcji i spytał:
- Czy macie tu może fryzjera?
- Nie, ale piętro wyżej jest maszyna do strzyżenia.
Zaintygowany facet wchodzi na górę i faktycznie stoi tam wielka futurystyczna maszyna z otworem na monety. Wsadził więc do niej i głowę wrzucił 2 złote. Maszyna zaczęła buczeć, szumieć minutę po czym przestała. Facet wyciąga głowę patrzy do stojącego lustra i.... najlepsza fryzura jaką miał w życiu. Ucieszony chce wracać do pokoju tymczasem zauważa następną maszynę z napisem "Manicure - 2 zł" . wrzuca pieniążek do środka wkłada dłoń i po chwili ją wyciąga - paznokcie obcięte są wręcz perfekcyjnie. Na następnej maszynie był napis "Maszyna Zapewnia To Czego Mężczyźni Najbardziej Potrzebują Kiedy Są Daleko Od Swoich Żon". Facet uśmiechnął sie i rozejrzał dookoła. Ponieważ nikogo nie było na korytarzu ściągnął szybko spodnie wrzucił 5 zł i wsadził do środka penisa. Maszyna zaczyna szumieć buczeć a koleś drze się w niebogłosy. Po chwili trzęsącymi się dłońmi wyciąga małego z ........ przyszytym do niego guzikiem.



Na lawce w parku siedzi smutny facet, w reku trzyma butelke. Siedzi i patrzy w te butelke. Siedzi tak godzine. Nagle do jego lawki podchodzi dresiarz, rozwala sie obok, zabiera facetowi flaszke, wypija jednym lykiem zawartosc i beka poteznie. Smutny dotad mezczyzna zaczyna plakac.
- Stary, nie becz, zartowalem - mówi zaklopotany dresiarz.
-Choc, tu obok jest monopolowy, kupie ci nowa flaszke.
-Nie o to chodzi - tlumaczy mezczyzna. - Nic mi sie nie udaje. Zaspalem i spóznilem sie na bardzo wazne spotkanie. Moja firma nie podpisala kontraktu,wiec szef mnie wywalil. Wychodzac z firmy, zobaczylem, ze ukradli mi samochód, wiec wzialem taksówke do domu. Kiedy taksówka odjechala,zorientowalem sie, ze zostawilem w niej portfel ze wszystkimi dokumentami. A w domu - co? W domu moja zona zdradza mnie z innym facetem! Postanowilem wiec popelnic samobójstwo. Przygotowalem sobie trucizne... i nagle przychodzi duren, ktory mi ja wypija!!!



Idzie miastem dwóch sowieckich oficerów, mija ich piękna kobieta. Pierwszy z nich ożywił się i zaczał do nieznajomej się ślinić a drugi ze stoickim spokojem przywitał krasawicę:
- Zdrawstwuj - powiedział. Kobieta odpowiedziała mu tym samym. Zdziwiony oficer nr 1 zagabnął oficera nr 2:
- Znakoma?
- Da.
- Blać?
- Da.
- Jebał?
- Niet.
- Poczemu?
- Sestra.



Mąż wraca do domu lekko niewyraźny:
-Piłeś?
-No coś ty, ani kropelki
-Przecież widzę, że ledwie stoisz na nogach. Przyznaj się. Piłeś?
-Nie piłem
-Powiedz Gibraltar
-Piłem.



Świat stanął na głowie:
- biały jest najlepszym raperem,
- czarny najlepszym golfiarzem,
- a Niemcy nie chcą iść na wojnę....



Idzie policjant się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały osikany.
- Co się stało? - pyta się kumpel.
- Wyjąłem nie tą pałę.



Blondynka pyta blondynkę:
- Co ty jesz, że jesteś taka szczupła?
- Nic.



Podczas zimnej wojny, Amerykanie i Rosjanie zdali sobie sprawę,
że dalszy wyścig zbrojeń może doprowadzić tylko do katastrofy.
Doszli więc do porozumienia że za 5 lat stoczą walkę psow.
Strona której pies wygra, będzie dominowala nad światem.
Rosjanie przez 5 lat hodowali krzyżówkę Dobermana, Rotwailera i sybirskiego wilka.
Pies którego wyhodowali, byl tak wielki i tak silny, że trzymany był w specjalnie wzmacnianej stalowej klatce,
do której nie zbliżał się nikt na 10 m. Gdy nadszedł termin walki, Amerykanie wystawili klatkę z jamnikiem.
Wszystkim zrobiło się żal Amerykan, bo nikt nie wierzył, że jamnik pokona dziką bestię wyhodowana przez Rosjan.
Gdy walka się rozpoczęła jamnik jednym chapnieciem pożarł dziką bestię Rosjan. Rosjanie wielce zdziwieni stwierdzili
- "Jak to możliwe, że jamnik pokonał naszą bestię wyhodowaną z Dobermana, Rotwailera i wilka sybirskiego!!!???
Pracowali nad nim nasi najlepsi genetycy !!!" A Amerykanie odpowiedzieli:
- "A nasi najlepsi chirurdzy plastycy ciężko pracowali przez 5 lat, żeby aligator wyglądał jak jamnik."



Jak wyglądałyby żelazka gdyby...
Gdyby Telekomunikacja Polska produkowała żelazka,
to w sklepach nigdy byś ich nie mógł znaleźć.
Żeby dostać jedno żelazko musiałbyś złożyć podanie,
zapłacić i czekać przeciętnie 5 lat (rekordziści - 30 lat).
Po otrzymaniu zaoferowaliby Ci super specjalną ofertę promocyjną na prąd.
Oferta byłaby przymusowa i polegała na tym, że przy każdym prasowaniu powyżej 12 godzin masz 10% zniżki,
ale za to każde krótsze kosztuje Ciebie 20% więcej.
Rząd oczywiście dla Twojego dobra utrzymywałby monopol
na sprzedaż żelazek z wyjątkiem 3 wybranych gmin na terenie kraju.



Słyszałeś? szef zmarł...
- Tak... i cały czas się zastanawiam kto jeszcze...
- Jak to "kto jeszcze"?
- No tak, w nekrologu bylo "wraz z nim odszedł jeden z naszych najlepszych pracowników"



Rozmowa dwoch szefow:
- dlaczego twoi pracownicy są zawsze tak punktualni?
- prosty trick! 30 pracowników a tylko 20 miejsc na parkingu...



Wściekły profesor wchodzi do sali wykładowej i mówi:
- Wszyscy nienormalni mają wstać!
Nikt się nie rusza. Po dłuższej chwili wstaje jeden student.
- No proszę! - mówi ironicznie profesor i pyta studenta. - Czemu uważa się pan za nienormalnego?
- Nie uważam się za nienormalnego, ale głupio mi, że pan profesor tak sam stoi...



Trzech turystów: Polak, Szkot i Niemiec wybrało się w Alpy na wycieczkę.
Niestety z powodu złej pogody wszyscy zaginęli, ratownicy po kilku tygodniach przerwali poszukiwania i w gazetach pojawiły się nekrologi.
Wkrótce w jednej z redakcji dzwoni telefon i z Hawajów odzywa się Niemiec z prośbą o anulowanie jego nekrologu!
Redaktor gazety krzyczy:
- Ty żyjesz!! Jakim cudem??
Niemiec opowiada:
- Zamarzliśmy i powędrowaliśmy wszyscy do Św. Piotra,
który zatrzymał nas u wejścia do Bramy Niebieskiej i powiedział że jeszcze jesteśmy za młodzi żeby umrzeć,
więc jeżeli Ubezpieczenie pokryje koszt 500 euro, może nas wysłać z powrotem na ziemię. Złapałem za telefon,
porozmawiałem z moim agentem, zapłacił, a ja zażyczyłem sobie żeby wylądować na Hawajach. No i mam wakacje!
- Ale co ze Szkotem i Polakiem???
- Jak ich ostatnio widziałem, Szkot targował się o cenę, a Polak wysyłał papiery do ZUS-u...



Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, rece mu się trzęsa na kierownicy. Nagle wyprzedził go Mercedes, dziadek się wystraszył.
Mercedes zatrzymał się na swiatłach, dziadek z tego strachu nie dał rady i uderzył go w tył.
Z Mercedesa wysiada dwóch byków:
- i co dziadek przywaliłeś ?
- tak (cienkim wystraszonym głosem)
- masz kasę?
- nie
- a ubezpieczenie ?
- nie
- a syna ?
- mam
- to masz tu komóreczkę, dzwoń po synka, to odrobi u mnie straty bo ty się do roboty nie nadajesz
Dziadek zadzwonił, podjeżdżają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada kilku byków i jeden z nich mówi:
- i co tatuś ?? Przywalił jak cofał ?



Egzamin na agenta specjalnego. Pierwsza kandydatka:
- W pokoju obok siedzi pani chłopak. Ma pani tu pistolet. W 30 sekund ma pani go zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca z chłopakiem.
- Niestety nie moglam tego zrobić. Chyba nie nadaję sie do tej pracy.
Druga kandydatka:
- W pokoju okok siedzi pani narzeczony. Ma pani tu pistolet. W 30 sekund ma pani go zabić.
Dziewczyna wychodzi, ale po chwili wraca ze swoim narzeczonym.
- Niestety nie mogłam tego zrobić. Chyba nie nadaję się do tej pracy.
Trzecia kandydatka.
- W pokoju obok siedzi pani mąż. Ma pani tu pistolet. W 30 sekund ma pani go zabić.
Kobieta wchodzi. Po chwili słychać strzaly, a następnie jakieś walenie. 20 sekund pózniej wraca trzecia kandydatka:
- Jakiś idiota załadował mi pistolet ślepakami, więc musiałam zatłuc go krzesłem...



Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował.
Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h... 180 km/h... 220 km/h...250 km/h...,
aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić, jedno wielkie rozpierdziu,
z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi.
Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, o k... ,ale jatka.
Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomoc.
Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają.
Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę,
która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarąbywał na śmierć.
Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica na to,
podciągając koc i przykrywając urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie ku*** nie drasnęło!!!



Mówi brudas do brudasa :
Jeszcze raz mi postawisz skarpetki pod ścianą to ci prześcieradło połamie



Blondynka podchodzi do informacji na peronie:
-za ile bedzie pociag do warszawy?
pani z okienka:
-chwileczke
blondynka:
-dziekuje



Mamo! Tato! dostalem piatke!
-Co sie cieszysz? I tak masz raka...



-Tatusiu gdzie jest pies sasiada?...Juz nie szczeka....
Cicho siedz i jedz co ci ugotowalem!



-Taaaaatooooo! Znalazlem babcie!
-Ile razy ci mowilem zebys nie kopal dziur w ogrodku?!



-Jasiu! Nie obgryzaj paznokci!
...
-Jasiu! Nie obgryzaj paznokci!!
...
-Jasiu! Nie obgryzaj babci paznokci bo zamkne trumne!



Wychodzi baca rano przed chate i mowi:
-Jaki ladny dzisiaj dzien!
A echo z przyzwyczajenia:
-Mać...mać...mać...



Ponieważ Pan Bog interesuje się losem studentow, na poczatku tego semestru poslal jednego z aniolow na Ziemie, aby ten zdal mu relacje, jak to studenci sie uczą. Aniol rzekl :
- Uniwerek nic nie robi. Medycyna kuje. Politechnika chleje.
Po pewnym czasie, Pan Bog znowu poprosil aniola o sprawdzenie, co dzieje się ze studentami.
- Uniwerek zaczyna się uczyć. Medycyna kuje. Politechnika chleje.
Tuz przed sesja aniol znowu odwiedzil Ziemie.
- I coz porabiaja nasi studenci? - spytał Pan Bog.
- Uniwerek sie uczy. Medycyna kuje, a Politechnika modli sie.
- I oni zdadza! - rzekl Pan Bog



W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego,
ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracy.
Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić.
Chuśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem.
Biega od kraty do kraty i drze się:
- Lew, lew, ratunkuu!!!
Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje:
- Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą!



W autobusie. Na jednym z przystanków wsiada dziewczyna i od razu podchodzi do kasownika chcąc skasować bilet.
Autobus rusza, a dziewczyna traci równowagę i siada na kolanach faceta, który siedział w pobliżu.
Oczywiscie zrywa się natychmiast i przeprasza go:
- Przepraszam, myślałam że zdążę jak stał.



Leci rosyjski batalion do Czeczenii, dowodzacy general mowi: Panowie
za kazda przyniesiona glowe czeczenska place pol litra wodki.
Samolot wyladowal , drzwi ledwie się otworzyly, zolnierze jeden przez
drugiego szybko wybiegli, po czym po kilku minutach kazdy przybiega
z kilkoma glowami w rekach, pod pachami, gdziekolwiek.
Widzac to general przerazony krzyczy:
- K...wa coscie narobili, przeczez to tylko miedzyladowanie w Kijowie...



Podczas zbiorki kompanii kapral mówi do zolnierzy:
- Ci, co znaja sie na muzyce - wystap!
Z szeregu wystepuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wniesc pianino na ósme pietro



Pewnego razu do wojska stacjonujacego na pustyni przyjechal general, no i pyta zolnierza jak tam jego zycie seksualne, a on mówi:
- No, niby do miasta daleko, ale mamy taka stara wielbladzice, wiec nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on tez odpowiada mu to samo, pyta trzeciego a ten znowu odpowiada mu to samo, w koncu general kazal sie zaprowadzic do tej wielbladzicy. Wychodzi od niej po pól godziny i mówi: - No, ta wasza wielbladzica jest stara, ale jeszcze moze byc.
- Jasne, ze moze byc - do miasta zawsze mozna dojechac



Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni sie kapral.
- Bo ziemia jest okragla - mówi jeden z zolnierzy.
- Kto to powiedzial?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystap!
- Przeciez umarl.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldowal?



Dzwoni Saddam do Busha:
- Panie prezydencie, chcialbym zlozyc kondolencje, to straszna tragedia,
tylu ludzi, takie wspaniale budynki...Chce zapewnic, ze nie mamy z tym
nic wspolnego...
- Jakie budynki? Jacy ludzie?
- A która tam u was godzina?
- Ósma.
- Uoops... To ja zadzwonie za pól godziny.



Mlody mezczyzna widzi na wystawie sklepu rolniczego dojarke. I nagle
przychodzi mu do glowy pewien pomysl. Idzie do sklepu, kupuje dojarke i
natychmiast biegnie do domu. Podlacza sie do niej i siada wygodnie w
fotelu.
Jest tak, jak sobie zamarzyl - absolutna przyjemnosc, pelny blogostan i
orgazm za orgazmem. Mija godzina, facet ma dosyc. Szuka wylacznika ? nie
ma.
Przerazony dzwoni do producenta.
- Panie, kupilem u was dojarke! Jak sie ja wylacza?
- Szanowny kliencie, przede wszystkim prosze przyjac moje gratulacje !
to byl doskonaly wybór. I prosze sie w ogóle nie martwic, dojarka wylacza sie
automatycznie po odciagnieciu 25 litrów plynu!



Pewien pan zapragnal kupic swojej ukochanej urodzinowy prezent a ze byli ze soba dopiero
od niedawna po dokladnym zastanowieniu postanowil kupic jej pare rekawiczek -
romantyczne i nie za osobiste. W towarzystwie mlodszej siostry swojej ukochanej poszedl
do sklepu i kupil rzeczone rekawiczki. Siostra natomiast w tym samym czasie kupila sobie
pare majtek. Podczas pakowania ekspendient zamienil te dwa zakupy tak ze siostra
dostala rekawiczki a ukochana majtki. Bez sprawdzania co jest gdzie wyslal prezent do
swojej sympatii dolaczajac nastepujacy list:
Kochanie ten prezent wybralem dla Ciebie wlasnie taki poniewaz zauwazylem ze nie nosisz
zadnych kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym mial kupic dla Twojej siostry to wybralbym
dlugie z guziczkami ale ona juz nosi takie krótkie i latwe do zdejmowania. Te sa w
delikatnym odcieniu jednak ekspedientka która mi je sprzedala pokazala mi swoja pare
która nosi juz trzy tygodnie i wcale nie byly poplamione czy zabrudzone. Przymierzylem na
niej te dla Ciebie i wygladala naprawde elegancko. Chcialbym jako pierwszy je na Ciebie
wlozyc tak by zadne inne rece nie dotykaly ich przed tym jak sie z Toba zobacze. Kiedy je
bedziesz zdejmowac nie zapomnij je troche nadmuchac przed odlozeniem albowiem
calkiem naturalnie beda po noszeniu troche wilgotne. I pomysl tylko jak czesto bede je
calowac w tym roku. Mam nadzieje ze bedziesz je miala na sobie w piatkowy wieczór. Z
cala moja miloscia

PS. Ostatnio w modzie jest noszenie ich odrobine wywiniete tak by widac bylo troche
futerka.



Mlody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z
opustoszalego juz biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa
stojacego nad niszczarka z jakims waznym pismem, opatrzonym mnóstwem
pieczatek.
Prezes mine ma zaklopotana.
- Czy potrafi pan obsluzyc te maszyne? - pyta prezes.
- Oczywiscie - odpowiada pracownik.
Bierze dokument, wklada do szczeliny, naciska START. Po chwili
dokument znika.
- Doskonale, doskonale - cieszy sie prezes - Chcialbym dwie kopie



Przynosi mąż wypłatę do domu, kładzie ją przed lustrem i mówi:
- To co w lustrze twoje, a to co przed lustrem moje!
Na to żona rozbiera się do naga i staje przed lustrem:
- To co w lustrze twoje, a to co przed lustrem sąsiada z dołu.



Zaczyna się noc poślubna. Pan młody całuje żonę i odwraca się do niej plecami.
Rozczarowana panna młoda mówi
-Wiesz kochanie, moja mamusia przed snem zawsze mnie trochę popieściła...
-Zwariowałaś chyba. Nie będę biegł w środku nocy po twoją mamusię



Świeżo osadzony więzień drze się zza krat:
- Jestem niewinny! Niewinny!
Na to z sąsiedniej celi:
- No, to już niedługo, kwiatuszku - jutro bierzemy prysznic...



W związku z epidemią ptasiej grypy, ZUS informuje, iż Narodowy Fundusz
Zdrowia nie posiada środków na leczenie. Wobec powyższego prosimy nie brać ptaszka do buzi.



Jako dziecko mężczyzna kupuje sobie małego loda za 2 zł., a kiedy jest
dorosły, musi szykować co najmniej 50 zł.



Kowalski poszedł z żon* na imprezę, tam okazało się że jest to seks
grupowy. Zgasło światło .... mija 10 ... 15 ... 20 minut. W końcu
Kowalski zapala światło i mówi:
- Stop, k****, stop. Trzeba ustalić jakieś zasady, trzeci raz pod
rząd robię loda ...



Facet domyślał się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał aż
wyjdzie z domu, po czym biegiem wskoczył
do taksówki i kazał taksówkarzowi ja śledzić. Chwile później wszystko stało
się jasne - jego żona pracowała w agencji towarzyskiej! Powiedział do
taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę i wsadzić ją do taksówki, po czym
zawieźćnas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później, drzwi agencji z hukiem
się otworzyły i wyszedł taksówkarz trzymając przewieszona przez ramie
kobietę, która gryzła, kopała i wrzeszczała przez cala drogę do taksówki.
Taksówkarz otworzył drzwi samochodu, wrzucił kobietę do środka i
powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem k***a, to moja! Po twoją teraz idę!



Siedzi trzech gości w łodce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje Ban!!!



Rok 2009 jesień - CZWARTA RZECZPOSPOLITA ZBUDOWANA

Odbieram zasiłek - jeden banknot, ale jaki!!!! Cały miliard z wizerunkiem Prezesa banku Andrzeja Leppera (po mieście chodzą słuchy, że to ostatni zasiłek, bo imperialiści nie chcą dać papieru). Idę na miasto. Przed pomnikiem jaśnie panującego Prezydenta tłum dzieci składający przysięgę. Wspólna modlitwa i w nagrodę po sucharku (trochę im zazdroszczę).

Niestety nie udało się zagadać malca, bo pan z kontroli skarbowej zwrócił uwagę na moją koszulę z zacerowanym rękawem. - Obywatelu macie rachunek za łatę. Oczywiście miałem: 17 300 000 plus Vat - ciśnienie wraca do normy.

Na placu konstytucji zebrał się tłum przy stojącym odbiorniku TV. Nadają program o wyzysku obywateli w innych krajach przez pracodawców - nam to nie grozi, wszyscy zwiali. Tchórze!!!

Pozostaliśmy my - solidarni i sprawiedliwi, pełni radości i zapału - ach jak mocno witaliśmy przyjaciela naszego kraju obywatela Łukaszenkę. Wybory następne z racji oszczędności zostały odwołane, faktycznie został spełniony postulat o oszczędnym państwie. Ktoś szeptem mówił, że do Polski przyleciał jeden pracodawca na pogrzeb rodziny, ale kto wie czy to prawda. Przecież lotniska są nie czynne od dawna, a z uwagi na ptasią grypę dodatkowo drutem kolczastym ogrodzono dojście do morza; o minach na granicy lądowej nie można wspominać. Pamiętam proces jednego z ostatnich pracodawców - dzielni stróże prawa bez trudu udowodnili mu, że rolka papieru toaletowego została użyta prywatnie aż dwa razy - odsiedzi złodziej 15 lat. Prawo jest prawem i to jest sprawiedliwe - amen.

Dobranoc - kończę pisać, bo mamy 12 stopień zasilania a świece będą za 2 miesiące. Tylko jestem dopiero 9325 na liście w sklepie, więc może kilka lat dłużej przyjdzie czekać...

Gaszę świecę i szepczę modlitwę: Boże spraw, aby wirus H5N1 nie zwlekał i zaatakował kaczora; może uda się wybić przy okazji całe stado.



Przy skrzyzowaniu siedzi na koniu Straznik Miejski. Z naprzeciwka w jego
kierunku jedzie na rowerku maly chlopiec. Straznik woła
go do siebie.
- E, maly chodz no tu.
Chlopczyk podjeżdza, a strażnik pyta.
- Swiety Mikołaj przyniósl ci ten rower?
- Tak. - Odpowiada chlopczyk.
- To napisz mu, zeby w tym roku przyniósl ci lampke do
tego roweru.
I zadowolony z siebie ukaral mlodego mandatem za 50
zlotych.
- A pan to od Mikolaja dostal tego konika? - pyta dziecko.
- Tak. - Odpowiada Straznik Miejski.
- To niech pan napisze Mikolajowi w tym roku, zeby kuta** montowal
konikowi miedzy nogami, a nie na grzbiecie...